środa, 30 grudnia 2015

NEW YEAR’S EVE – LAST EVENING OF THE 2015

31.grudzień – data, którą wszyscy bardzo dobrze kojarzymy.
Przywołuje ona bowiem same afirmatywne reakcje.

Na myśl o tym dniu w większości głów rodzą się szalone koncepcje i chęć wielkiej, wieczornej celebracji. Dodatkowo, jeśli jest się kobietą, w głębi serca pojawia się również pragnienie emanowania błyskiem oraz zdobycie miana przysłowiowej „królowej parkietu”, bądź prościej „gwiazdy uroczystości”.

 Jak zdobyć wiele komplementów i dobrze wyglądać ostatniej nocy w roku? 

Na ostatni moment przygotowałam dla Was mini-poradnik dotyczący kobiecej prezentacji w Sylwestra – kilkanaście wskazówek bezsprzecznie powinno rozwiązać wszystkie wątpliwości i pomóc w ostatecznym doborze kreacji. 

Drobne sylwestrowe „ABC…” last minute!
Gotowe? Więc zaczynamy! :D
biżuteria - no name | buty - New Look via Zalando | perfumy: "DOLCE&GABBANA, The One" & "ELODE, So Lovely"

Na samym początku, nim przejdziemy do konkretów warto zaopatrzyć się w podstawową widzę. Stanowić ją będzie kilka prostych, a jednak często niezauważanych punktów, które przestrzegane stanowią klucz do perfekcyjnego wyglądu podczas ostatniej zabawy w roku.   

  • Postaw na błyskw postaci cekinów, odbijających światło materiałów, dodatków albo makijażu. Tego wieczoru jest to, jak najbardziej dozwolone!
  • Pokaż swoją figurędobierając odpowiedni krój sukienki zaprezentuj swoje atuty. Odsłoń zgrabne nogi i ukaż światu ramiona, olśniewający efekt gwarantowany!
  • Wysokie obcasy na co dzień z nich rezygnujemy, jednak nie da się ukryć, iż bez względu na strój zawsze dopieszczają wizerunek. Dodają centymetrów i optycznie wyszczuplają!
  • Sekret ukryty jest w szczegółach biżuteria i fryzura jaką dobierzemy mają ogromne znaczenie, dlatego też warto przed czasem zastanowić się nad jej wyborem!
  • Makijaż pod lupą aktualne trendy pozwalają na zupełną dowolność w jego dobrze, podkreślcie swoją urodę pamiętając o granicy dobrego smaku. A co najważniejsze: postawcie na znane cerze, sprawdzone kosmetyki!
  • Strój taki, jakie miejsce w tłumaczeniu na język polski oznacza to, iż nasze ubranie, jak również całą sylwestrową aparycję dobierać musimy pod miejsce do jakiego chcemy się udać!

bluzka - MOHITO | spódnica - Allegro.pl | kolia - Happiness Boutique

Niekwestionowanie szałowym wyborem będzie bajkowo kojarzący się tiul. Dobór długości i koloru danej "tiulówki" zależny jest jedynie od Waszej odwagi, temperamentu i upodobań. Tak samo z resztą stroju – w przypadku mocnego, dolnego akcentu, reszta stylizacji może się składać z prostych elementów.
Ja proponuję opcję połączenia krystalicznego srebra z neonowym różem. 

sukienka - CUBUS | kolia - Born Pretty Store | naszyjnik - AVON

Niesłychanie klasyczną i banalną, lecz jakże sprawdzoną i widowiskową selekcją jest mała czarna. To dobra opcja dla dziewczyn chcących kierować się skromnością i klarownością. Ponadplanowo zapewnia swobodę w doborze jakichkolwiek akcesoriów.
Mój pomysł to przyległa do ciała, krótka sukienka z wyodrębnionym dołem stworzonym przy użyciu błyszczącej nitki – do tego obowiązkowo minimalny wisiorek lub kolia.  

sukienka - TUTAJ-LINK | naszyjnik - By Dziubeka | naszyjnik - Born Pretty Store

Mając do czynienia z szałem ferii barw i błysków, a także okazjonalnym doborem materiałów, warto pozwolić sobie na totalne szaleństwo. Kreacje z głębszym dekoltem i wycięciami, do tego w zdecydowanym odcieniu, to strzał w dziesiątkę. Pozwólcie sobie na nie pod warunkiem, że jesteście pewne swoich atutów.
Moja sugestia to ponadczasowa, wytłaczana czerwono-złota sukienka ze stosunkowo dużymi „otworami” ;)

KLIK / KLIK / KLIK / KLIK / KLIK / KLIK / KLIK

Stawiających na wydobycie piękna poprzez subtelność i tajemniczość zachęcam do zdecydowania się na pełne kobiecego wdzięku i oryginalności sukienki wykonane z koronek. Powyżej możecie przyjrzeć się kilku interesującym wariantom. 


Konkretnym i chcącym „zabłysnąć” oferuję look w podniosłym stylu glamour, a’la nowoczesna dama. Zwiewne, długie sukienki albo te krótsze zawierające cekinowe wstawki będą idealną alternatywą. Wyżej zamieściłam kilka przykładów dla takich sukienek. 


Gdy kwestia ubioru już za nami, najwyższa pora zająć się sprawą make-up’u!
Wcześniej wspominałam już, iż w dzisiejszych czasach to zupełnie dowolna przygoda – moim zdaniem najkorzystniejszym wyjściem jest wyselekcjonowanie wizażu wkomponowującego się w ogół. Do tradycyjnych wyborów należą smokey-eye, czy też intensywne, czerwone usta.
Pamiętajcie, iż Sylwester to dobry czas na pokuszenie się o odpowiednio wyszukany zapach. Nie używajcie perfum, które stosujecie zazwyczaj – oprawcie się wyrazistszym zapachem. Większość kobiet preferuje duszące, mocne, kwiatowe nuty.
Na koniec dodam też, że przy okazji zajmowania się swoją urodą, powinnyście zwrócić uwagę na swoje paznokcie. Aspekt drobny, aczkolwiek istotny.

Teraz drobna niespodzianka! :)
Zabezpieczyłam się szykując ostatni z możliwych wariantów. Mianowicie look dla tych dziewczyn, które kochają spodnie i bez względu na okazje, chcą pozostać im wierne. W końcu i dla nich jest odpowiednia droga! Bestsellerowe kombinezony królujące, co sezon w modzie ulicznej na całym świecie - tak!
Osobiście chcąc podkreślić kultowość tego garderobianego egzemplarzu dobrałam lekko otulający ciało, czarny „owerol” z drobnymi ramiączkami i opływowym dekoltem. 

zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

kombinezon - TUTAJ-LINK
naszyjnik - AVON
pasek - I AM
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Finalizując dzisiejszy, wykańczający wpis chciałabym serdecznie podziękować wszystkim moim Czytelnikom - jestem Wam wdzięczna za to, że po prostu jesteście i wspieracie moją pasję! ♥
Zawczasu życzę również hucznej zabawy sylwestrowej i fantastycznego nowego roku!  

niedziela, 27 grudnia 2015

UNDER NIGHT COVER

Kolejne ważne i pełne rodzinnej atmosfery dni są już za nami. Mogę przywitać się z Wami w nieco innym nastroju niż zwykle – nadal zaklętym w tajemniczej aurze. Dodatkowo z samopoczuciem upojonym rytmem charakterystycznych piosenek i niezastąpionych zapachów. Mam nadzieję, że Wy podobnie, jak i ja zdołaliście przez te kilka dni zaczarować swoje dusze i odpocząć w niecodziennej specyfice chwili. Z racji, iż wszyscy jeszcze pragniemy, jak najwięcej zaczerpnąć z tegorocznych świąt, dzisiaj nie będę Was męczyć – wpis będzie krótki i na temat :)
Dzisiejszego wieczoru przedstawić Wam chcę zupełnie casual’owy outfit, krótko pisząc: taki w jakim spotkać mnie można najczęściej. Ulubiony sweter, ciemne spodnie i wygodne buty w parze z ciepłą kurtką i grubym szalem to bardzo uniwersalne i każdemu pasujące połączenie – być może nie jest w żaden sposób odkrywcze, ale pewne! Która z Was też lubi stawiać na taki modowy luz? :D

Na sam koniec kilka słów o dzisiejszych zdjęciach, które niestety na przekór moim zamysłom nie w pełni oddają misterny urok ulicznych dekoracji – otóż wieczorna osłona nieba jest fascynująca, ale ciężko uchwycić ją w ujmujący sposób.
By uniknąć twardego i płaskiego efektu fotografii postawiłam na sesję bez udziału lampy błyskowej, co spowodowało dosyć ciemną głębię – liczę jednak, iż nie przerazi Was ona. Może podziała na Was w iluzjonistyczny sposób i przypadnie do gustu! 


puchowa kurtka - CAMAIEU
pikowana kurtka - LINK-TUTAJ  (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!) 
sweterek - H&M
spodnie - LINK-TUTAJ  (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!) 
szal - PRIMARK
buty - DeeZee.pl

niedziela, 20 grudnia 2015

NEW IN #3 | „REAL TECHNIQUES” – BRUSHES IN MY COSMETIST

Witajcie moi Mili!
Dzisiaj wbrew moim planom na blogu zamiast znaleźć się nowa stylizacja, opublikowana zostaje krótka recenzja nowości w mojej kosmetycznej torbie. Precyzując następny post z serii „NEW IN” (linki do poprzednich: TUTAJ i TU). Mam nadzieję, że kilka moich słów zdoła przybliżyć Wam te produkty - być może nawet zachęci do zakupu. Zaś by nie było, iż w tym roku na stylstynce brak świątecznych akcentów, w minione dni bawiłam się wraz z trybem manualnym i stworzyłam owe fotografie. Nie ukrywam, iż liczę na to, że ucieszą niejedno oko! :)

Nie brnąc w dalsze, zdecydowanie zbyt długie wstępy, zapraszam Was do lektury!

Chętnie założyłabym się z kimś, że co trzecia z Czytelniczek słyszała już kiedyś wdzięczną nazwę „Real Techniques”, bowiem to marka, o której na rynku kosmetycznym, jak było głośno, tak i nadal jest. Z pewnością po części przyczyniło się do tego ich pochodzenie. Jeśli nie wiecie skąd się wywodzą, mogę Wam podpowiedzieć, że zaprojektowane zostały przez duet sióstr fascynujących się sztuką wizażu – dziewczyny zaistniały ze swoim własnym kanałem Pixiwoo na YouTube.
Akcesoria te nie tylko zaskakują prostym i jakże uroczym designem, ale także bezkonkurencyjną, jak na pędzle syntetyczne jakością oraz wielofunkcyjnością. Mimo, iż posiadam je od stosunkowo niedawna, bez trudu rozumiem wszystkie ich zwolenniczki ;))
Wydaję mi się, iż warto wspomnieć również, że zestawy pędzli od „Real Techniques” to pierwsze tak „poważne” artykuły w mojej kosmetyczce. Do tej pory nie miałam okazji wykonywać makijażu za pomocą znanych, markowych produktów – co przyczyniło się do znacznej zmiany mojego nastawienia względem stosowanych rzeczy. Aktualnie wychodzę z założenia, że jak najbardziej warto inwestować w to z czym do czynienia mamy mieć na co dzień. Przekonanie „im droższe tym lepsze” w tym przypadku w pełni napotyka na swoje odtworzenie :)


By móc poczuć pełnie zadowolenia zdecydowałam się zaopatrzyć w aż trzy sety:
  • minimalistyczny i uniwersalny „Travel Essentials” (LINK);
  • efektywny „Core Colletion” (LINK)
  • niezastąpiony „Starter Set”  (LINK)

Poszczególne składy są świetnie skomponowane co pozwala na wykonanie każdego makijażu w prosty i wygodny sposób, bazując na jednym, bądź kilku zestawieniach. Niekwestionowaną zaletą są również zaskakujące opakowania, których budowa pozwala na przeróżne kombinacje ustawień, a także higieniczne i bezpieczne przechowywanie. Syntetyczne włosie zapewnia zaś trwałość i pomyślne współprace z wieloma konsystencjami kosmetyków. Jedyną wadą, która może dać się odczuć jest cena – jak już wcześniej wspominałam pędzle to swego rodzaju inwestycja, stąd też niektóre koszty mogą nas mniej lub bardziej zadziwić.
Zostając w temacie ceny przedstawiam Wam listę miejsc, w których możecie je nabyć:  oficjalna strona firmy „Real Techniques”, drogerie internetowe (MintiShop.pl, Cocolita.pl) oraz chińskie strony wielobranżowe (przykładowo: Dresslink.com) – z czego ostatnia opcja nie gwarantuje nam oryginalności danego zakupu.



Podsumowując moje wymagania pędzle spełniają w 100%, dlatego też bez wyrzutów sumienia serdecznie je Wam polecam! Uważam, że warto je przetestować i dołączyć do grona wielbicielek firmy „Real Techniques”! :)

niedziela, 13 grudnia 2015

WINTER – CLASSIC OF THE GENRE | PHOTO SESSION


Po raz kolejny z bliżej nieokreślonych przyczyn opuściłam Was na tydzień. Nie myślcie, iż był to zamierzony zabieg, zaplanowane wolne, odrzut od chęci do blogowania, czy też brak dostępu do mobilnych urządzeń, umożliwiających mi funkcjonowanie w wirtualnym świecie – nic z tych rzeczy. Przyjmijmy umownie, że wszechobecny i dotykający po kolei każdego chichot losu i całkowita dezorganizacja w końcowo rocznym miesiącu, jest moim nieodłącznym towarzyszem. Wychodząc jednak z założenia, że zawsze z każdej doliny da się wyjść, czekam na ten szczęśliwy okres, w którym na nowo powróci mi nastrój najlepszego organizatora własnego czasu – a harmonia mego dnia, wróci do porządku dziennego ;)
Zaś skoro już w jakimś stopniu udało mi się rozplanować „sieć” na nadchodzące dni, nie mogłam zapomnieć i o Was! Na przekór wyjątkowo paskudnej, wietrznej pogodzie oraz mojej słabej odporności na tego typu warunki, wybrałam się na sesję zdjęciową. Jej przewodnikiem była utalentowana i wielce oddana swojej pasji Oliwia – osobiście moja koleżanka :)) Nie zważając na naszą znajomość mogłabym po stokroć wychwalać jej umiejętności – ponadto myślę, iż po obejrzeniu fotografii każdy z Was będzie w stanie przyznać mi rację.  
W mojej dzisiejszej stylizacji postawiłam przede wszystkim na wygodę oraz sprawdzone na przestrzeni czasów, modowe „winter must-haves”. Te dwa czynniki sprawiają, że strój idealnie odpowiada wielu okazjom, chociażby sobotnim wycieczką na spotkania z rodziną, bądź znajomymi. Ciepły, antracytowy kożuszek w zespoleniu z wielkim, bawełnianym szalem ozdobionym subtelnym, kraciastym wzorem, to nie tylko duet niczym z najatrakcyjniejszych witryn sklepowych, ale także pakiet gwarantujący ochronną warstwę przed zimowymi „przeszkodami”. 

** Koniecznie zajrzyjcie na jej stronę! 
Znajdziecie tam wiele więcej intrygujących zdjęć! **

kożuch - LINK-TUTAJ
spodnie - SheIn.com
szalik - PRIMARK
buty - DeeZee.pl

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Moi Drodzy, teraz czekam na Wasze opinie dotyczące dzisiejszego wpisu. 
Dajcie znać, jak podobają Wam się zdjęcia i stylizacja - a jeśli macie jakieś wątpliwości, śmiało zadawajcie pytania w komentarzach, na pewno odpowiem! :D
Enjoy! ♥

niedziela, 6 grudnia 2015

A LITTLE OF CREAM BEIGE

Dzisiejsza dawka słońca, choć minimalna, w pełni wystarczyła mi by radośnie powitać pierwszą niedzielę nowego miesiąca. Nietypową, ponieważ obdarzoną mianem dnia Świętego Mikołaja. Terminem, który co rok kojarzę z masą słodkości oraz wizytami u najbliższej rodziny. Wydaję mi się, iż nie tylko ja, tak sympatycznie go odbieram. W końcu niezależnie od wieku, każdy z nas radośnie przyjmuje ten dzień i go obchodzi – koniecznie dajcie mi znać, jak z tym jest u Was :)
Mała czarna, beżowy golf oraz wysokie zamszowe kozaki, to jedne z typowo zimowych elementów garderoby. Dodatkowo to też te, które bez większego namysłu możemy zaliczyć do miesięcznych, modowych niezbędników. Każdą z tych rzeczy możemy samorządnie wykorzystywać w osobnych zestawieniach, za każdym razem tworząc stylizacje o odmiennym charakterze. Nikt nam nie zakaże też połączyć ich w pełną wdzięku i klasy, łączącą się całość. Wtedy to bazowa sukienka stanie się aneksem dla golfu nadającego klimatycznego tonu (nie tylko za względu na krój i fakturę, ale także sam odcień), a kozaki z wysokimi cholewkami nadadzą kobiecej elegancji – wyrównując przy okazji też proporcje ciała, które zaburzyć może dzianinowy sweter. 

Niezbyt sprzyjające warunki pogodowe nie pozwoliły mi wykonać zdjęć w takich ilościach, jak zazwyczaj. 
Mam jednak nadzieję, że poniższe kilka fotografii w pełni Was zadowoli i odda urok wcześniej opisanej stylizacji ;)) 

zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

sukienka - no name
sweter - ZARA
kozaki - Labotti.pl

sobota, 28 listopada 2015

„LAMBRE” – LIPSTICKS&NAILS CONDITIONER

Sezon jesienno-zimowy to czas wyjątkowo przychylny skupieniu się na sobie. Krótkie dni oraz niskie temperatury, wręcz nakłaniają do tego by pozostać w ciepłym pomieszczeniu i nigdzie się nie ruszać. Jak należycie możemy wykorzystać ten czas? Naturalnie poświęcając się swoim cechom fizycznym. Wyczerpując ten czas zagwarantujemy sobie idealny stan, a niekorzystne warunki atmosferyczne nie będą nam już straszne! :) Dziś, dalej pozostając w iście kosmetycznym temacie zapraszam na stosunkowo obszerny post dotyczący kilku nowości z mojej kosmetyczki. Z racji, iż poruszę w nim zarówno kwestie pielęgnacyjne, jak i te typowo „upiększające”, każdy z Was (a może raczej każda z Was ;)) znajdzie coś dla siebie.

Kosmetyki firmy o której dziś będzie mowa, możecie podejrzeć na internetowej stronie sklepu: 
Pomadki kupić możecie TUTAJ-LINK

Z pewnością wielu z Was zauważyło, że wraz z przypływem zimniejszych pór roku bardziej skupiamy się na własnej osobie. Prosta sprawa: o ile z dnia na dzień ubywa słońca za naszymi oknami, o tyle i nasze nastawienie się zmienia. Nic w tym dziwnego – przywiązujemy i zwracamy uwagę na odpowiedni do panującej aury ubiór i wzbogacamy naszą dietę o więcej węglowodanów. Kobiety zaś pozwalają sobie na większe szaleństwa z makijażem. To właśnie jesień i zima jest świetną porą na uzupełnienie braków wśród swoich „specyfików”. Dodatkowo wcześniej wymienione pory skłaniają także do stawiania wyraźniejszych akcentów, a jeśli chodzi o wizaż, to najłatwiej przedstawić je na ustach.


Najbardziej korzystnym rozwiązaniem będzie wybór kolorów odpowiadającym naszym preferencjom oraz typowi urody. Dziewczyny o zimnym modelu powinny skłaniać się ku chłodnym różom i beżom, te posiadające ciepłą urodę stawiać powinny na stonowane, ale zarazem intensywniejsze odcienie czerwieni, bądź brzoskwini.
Ja, jako jasnej karnacji szatynka, wybrałam trzy odcienie różu - różnią się temperaturą oraz tonacją. Jeden intensywny i ciepły (numer: 8), drugi przydymiony i zimny (numer: 10), trzeci chłodny i blady (numer: 13). W tym miejscu muszę też przyznać, że w każdym czuję się fantastycznie! :D


Istotne zagadnienie odnośnie barw mamy już za sobą – ale co z konsystencją i trwałością?
Pomadki „LAMBRE Cosmetics” z serii „Exclusive Colour”, to niezwykle kremowe i długotrwałe produkty. Nałożone na usta trzymają się dobrych kilka godzin, nie oksydując, ani nie zmywając się. Będą świetnym rozwiązaniem dla zaczynających przygodę z makijażem, ponieważ ich aplikacja nie wymaga większej wprawy. Znaczącą zaletą jest również to, iż używając ich nie musimy korzystać z utrzymujących szminki w ryzach, konturówek. Jedyną wadą, którą zauważyłam jest odbijanie się koloru – niestety zwiększa ono prawdopodobieństwo ubrudzenia się.

Produkt zakupicie TUTAJ-LINK

Zimne powietrze i wilgoć wpływa również na prezentacje naszych dłoni - zmarznięte, czerwone i opuchnięte ręce zupełnie nie łączą się ze schludnym i efektownym manicure. Ostatnio sama przekonałam się, iż nie warto ryzykować wychodząc z domu o poranku bez rękawiczek w kieszeni!
W utrzymaniu przyzwoitego stanu rąk pomagają mi nie tylko tłuste kremy i dodatkowe warstwy materiału, ale także wzmacniające paznokcie odżywki. Umacniają płytkę przygotowując ją na nakrycie kilkoma warstwami lakieru – w moim przypadku tzw. hybrydą.
Mimo, iż ogólnie rzecz biorąc działanie lakieru „LAMBRE, Natural Beauty” mi odpowiada, nie jest to do końca mój ideał. Niestety na przekór obietnic producenta, nie doprowadza paznokci do maksymalnej odporności i nie przyspiesza ich wzrostu. Po regularnym używaniu i tak zmagałam się z problemem łamliwości – zauważyłam za to wybielenie się fizjologicznej płytki, co nie ukrywam jest sporym plusem :)

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na koniec drobne pytanie do Czytelników! 
Jak podobał Wam się wpis – macie ochotę na więcej postów z urodowej serii? 
W ramach mojego rzadkiego pojawiania się na blogu, chcę wynagrodzić Wam „ciche dni” i dodać coś, co najbardziej chcielibyście zobaczyć! Zatem czekam na opinie! :D 

środa, 18 listopada 2015

„THE SECRET SOAP STORE” – FEW COSMETICS | REWIEV

Cześć Wszystkim!
Jeśli bacznie śledzicie moje działania z pewnością zwróciliście uwagę na to, iż ostanie kilka wpisów poświęcone było tylko i wyłącznie modzie. Z tego też względu, dziś dla odmiany nie będę pisać o aktualnie panujących trendach w mojej szafie, a o niedawno nabytych i testowanych kosmetykach naturalnych marki „The Secret Soap Store”.
W połowie października zostałam zaproszona na otwarcie stacjonarnego sklepu „The Secret Soap Store” w moim mieście – post na ten temat znajdziecie TUTAJ (wszystkich tych, którzy go przegapili zachęcam do nadrobienia zaległości!). Tam dowiedziałam się co nieco o produktach sprzedawanych przez tę markę i miałam okazję wybrać kilka artykułów dla siebie. Jeśli jesteście ciekawi jakiego wyboru dokonałam i jak sprawdziły się dane kosmetyki zapraszam do dalszej lektury! :) 

Ten produkt znajdziecie TUTAJ.

Na pierwszy ogień chciałabym Wam przedstawić mojego absolutnego ulubieńca! 
Jest nim stworzone na bazie marchwi mydło. Jego głównym zadaniem jest codzienna pielęgnacja cery - jej nawilżenie, ukojenie i co najważniejsze wyrównanie kolorytu. Produkt ten spisuje się fenomenalnie! Dzięki bogatej w odżywcze olejki formule nie wysusza, ani nie ściąga skóry. Zaś gromko zawarty „pomarańczowy pigment” sprawia, iż niewielkie przebarwiania łagodnieją, a ogólny odcień twarzy się ujednolica.

Kupicie go TU.

W drodze do przywrócenia moim włosom przyzwoitego stanu sprzymierzeńcem był mi olej kokosowy. Jego profilaktyczna, co tygodniowa aplikacja na długości, sprawiła, iż już po kilku użyciach moja fryzura stała się bardziej elastyczna i lśniąca. Odżyły również same końcówki, które z rozstrzępionych i wysuszonych stały się wygładzone oraz widocznie mocniejsze.
Warto również wspomnieć, iż tego typu olej jest produktem wielofunkcyjnym. Możecie wykorzystać go także jako element relaksującego masażu, bądź regenerujący balsam do ciała! :)

Ten produkt znajdziecie TUTAJ.

Wśród moich faworytów znalazły się również cudownie pachnące peelingi do ciała, które pozwalają w prosty i przyjemny sposób pozbyć się niechcianego naskórka i odświeżyć wygląd naszego organizmu od zewnątrz. Ich kolory i zapachy to szaleństwo dla wszystkich zmysłów – a poświadczeniem tych słów może być tylko jedne zdjęcie wykonane w skutek bardzo szybkiego zużycia kosmetyków.

Kupicie go TU.

Na koniec w kilku zdaniach opowiem Wam o miodowym balsamie do ust z polskimi ziołami w składzie. 
To zdecydowanie idealny wybór dla wszystkich tych, którzy borykają się z problemem przesuszonych, spierzchniętych ust. Nałożony cienką warstwą balsam czyni cuda i znakomicie radzi sobie z regeneracją, a także należytą ochroną warg. Już w tym momencie mogę uznać, że dodatkowymi atutami tego produktu jest gęsta, ale nie obciążająca konsystencja, a także wydajność. 

poniedziałek, 9 listopada 2015

NOVEMBER FOREST

Ostatnie dni były dla mnie czasem pełnym uśmiechu i pozytywnej atmosfery. Bez wątpienia to właśnie te drobiazgi pozwoliły mi maksymalnie się zrelaksować i poczuć jakie to życie może być piękne, gdy łapczywie korzystamy z niego, całymi swoimi siłami. W powtarzającej się jednostajności nawału obowiązków i ciągłego braku czasu potrzebowałam momentu zatrzymania, poświęconego własnej osobie. W prosty sposób doszłam do wniosku, iż nie da się wciąż skupiać na jednej czynności, zaniedbując wszystkie inne – a to wszystko za sprawą prostej zasady, która mówi o tym, iż człowiek może być szczęśliwy dopiero wtedy, gdy prócz spraw typowo przyziemnych, ma też czas na te stricte osobiste i do granic wyimaginowane :) Myślę, że wielu z Was może się ze mną zgodzić, prawda?
Dzisiejsza porcja mody, to codzienne zestawienie, które dzięki swej funkcjonalności służy mi zarówno na rodzinnych spacerach, jak też miejskich zakupach. Zupełną nowością w mojej szafie jest bardzo ciepła i przyjemna w noszeniu - parka. To ponadczasowy model odzieży wierzchniej, który na przełomie lat zdobywa coraz więcej fanów! Za co ja pokochałam tego rodzaju płaszcz? Za fason, kolor i co najważniejsze uniwersalność! ;))


kurtka - GO-START
bluza - ROMWE (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!) 
spodnie - Vessos
buty - Pantofelek24.pl