niedziela, 30 sierpnia 2015

THE LAST DAYS OF HOLIDAYS


Koniec sierpnia – co roku w tym okresie każdy z nas jest nieco bardziej smętny i przygnębiony. Jedni z utęsknieniem żegnają czas pełen wolności od nauki, drudzy oficjalnie zakańczają sezon urlopowy, zaś trzecim po prostu brak lata i wakacyjnego klimatu w powietrzu. Nikt z nas nie odpocznie już bardziej, ani się nie odpręży w obecności gorącego słońca. Nadszedł czas, w którym musimy pożegnać się z bezkresnym lenistwem i nieograniczoną pulą czasu – teraz do działania musi popychać nas nagromadzona w czasie lata energia. Im więcej jej w sobie znajdziecie, tym łatwiej będzie Wam przywitać znienawidzony wrzesień. Wszystko zależy od Was, a uśmiech i odrobina pozytywnego nastawienia Wam nie zaszkodzi – wręcz przeciwnie :)) Warto pamiętać, że polska jesień ma wiele swoich uroków, które każdemu z nas wynagradzają trudny powrót do nielubianej rutyny. Jednym z nich mogą być chociażby nadchodzące deszczowe wieczory, spędzone pod kocem z gorącym napojem i ulubioną lekturą u boku.
O ile pogoda nas już nie zaskoczy, dzisiejszy zestaw będzie jednym z ostatnich letnich setów w tym roku. Chciałam by był dosyć wyjątkowy i wyróżnił ostatnie „tchnienie wakacji”, dlatego też w tle możecie podziwiać prawdziwe sielski, „zielony” klimat. Tegoroczne lato żegnam znakomitą sesją, która na długo pozostanie w mojej pamięci – nie tylko dlatego, że w symboliczny sposób zakańcza moje wakacje, ale także dlatego, iż jest dla mnie jedną z najlepszych, jakie dotychczas udało mi się uwiecznić ;)


bluzka - Tidestore.com
szorty - H&M
okulary przeciwsłoneczne - Reserved

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że ów wpis wynagrodzi Wam ostatnie ciche dni na blogu. 
Wykorzystując ostatnie dni lata postanowiłam na moment zapomnieć o internecie i wszystkich innych "przyziemnych sprawach" :D
Enjoy!

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

NEW IN #2 | SOUFEEL BRACELET

Wyobrażacie sobie życie bez żadnych dodatków i błyskotek? Monotonne i niczym nie wzbogacone stylizacje? Dla niejednej fashionistki byłoby to porównywalne z życiem, bez żadnych przyjemności – a dla Was? 
Tym w miarę humorystycznym akcentem zaczynamy dziś kolejny już wpis z serii „NEW IN” (poprzedni zobaczycie TUTAJ)


Mimo skrytej miłości do minimalizmu stopniowo staram się wprowadzać do swojej szafy więcej nietuzinkowych dodatków, które pozwolą mi podkreślać liczne stylizacje i własną osobę. To dobry wybór dla wszystkich kobiet ze stylem zbliżonym do mojego. Okrojona klasyka prezentuje się o wiele lepiej ubarwiona oryginalnym uzupełnieniem – którym będzie chociażby bransoletka od „SOUFEEL”.
Z pewnością dobrze znacie kultową i ponadczasową markę, jaką jest „PANDORA”. Myślę, że wszyscy zgodzą się ze mną i przyznają, że to firma, która od wielu lat cieszy się sporą popularnością i uznaniem na całym świecie. Co zagwarantowało jej taki sukces? Odpowiedź jest bardzo prosta – biżuteria z pomysłem, czyli nic innego, jak bransoletki z charmsami. W swoim czasie każda kobieta zaczyna za nimi szaleć. Jednak nie ma co się dziwić, możliwość skompletowania własnej bransoletki jest niezwykle kusząca! Każdy z nas jest wyjątkowy i lubi posiadać coś „swojego”, spersonalizowanego :)
Prezentowany „SOUFEEL” to niedawno powstała brytyjska marka, która zdobyła już wielu swoich miłośników i bezsprzecznie jest coraz większym zagrożeniem dla wyżej opisywanej, modnej „PANDORY”. 


Szczerze mówiąc do tej pory nie przepadałam zbytnio za bransoletkami, zawsze krępowały moją rękę i sprawiały, że czułam się niezbyt komfortowo. Jednak ten model zmienił wszystko! Od razu go pokochałam i aktualnie staram się z nim nie rozstawać :) Dlaczego? W tym miejscu nie trzeba wiele pisać, wystarczy dokładnie przyjrzeć się wszystkim ze zdjęć.

dokładny link do bransoletki - TUTAJ
zawieszki: zestaw zwierząt - TU, TU, TU / róże - TU

Podstawą mojej nowej biżuterii jest srebrny, błyszczący okrąg, zapinany na zatrzask ukryty w kuleczce. A zawieszki jakie dla siebie wybrałam to: zestaw zwierząt (w który wchodzą figurki: psa, kota i konia) oraz dwie róże, starannie ozdabiane różowymi cyrkoniami. Nie wspominałam jeszcze, ale całość jest wykonana ze srebra o numerze 925.


Muszę również dodać, iż całość była prezentem od firmy i przyszła do mnie w bardzo uroczym i przyjemnym dla oka opakowaniu! Na co ja mogłam zareagować jedynie w ten sposób – wykrzykując: WOW! Zaś z tego co mi wiadomo „SOUFEEL” chcąc sprawić radość każdej kobiecie, wysyła do niej wybrany asortyment zapakowany w takim stylu – więc dla wielu z Was może być to również niezłą ideą na perfekcyjny pod każdym względem prezent.
Więcej oczekiwać chyba się nie da, prawda? :D


Na koniec dla wszystkich tych, którzy zachwycili się bransoletką tak samo mocno, jak ja i chcieliby ją zakupić mam specjalny kod rabatowy! Mianowicie firma „SOUFEEL” na hasło: BLOG5 upoważnia Was do zniżki w wysokości 5% od kwoty całkowitego zamówienia. 
Serdecznie zapraszam do skorzystania! 

piątek, 21 sierpnia 2015

MY TRAVELER LOOKS

Po krótkim oderwaniu od głównej tematyki bloga wracamy na modowe tory. Dzisiaj mam Was moje dwie propozycje stylizacji idealnych dla podróżników. Owszem, zdaję sobie sprawę, iż wakacje i typowo wyjazdowy okres dobiega już końca, ale liczę na to, że być może uda mi się jeszcze komuś dopomóc, czy też nawet wyratować z „kryzysowej sytuacji”.
Na całe szczęście nie należę do grupy osób, które przed każdym wyjazdem dniami zastanawiają się co powinni spakować do swojej walizki. Kieruję się intuicją, a ekwipunek sam po chwili znajduje się w należytym miejscu :) Od czasu do czasu moim problemem staje się jedynie ograniczona ilość wolnej przestrzeni w torbie – a nie wynika to wcale ze zwyczaju „strojenia się”, a raczej przezorności, która zawsze nakazuje mi wziąć trochę więcej. Moja wakacyjna garderoba to szeroko pojęta wygoda i luz, czego dowodem są dzisiejsze stylizacje. Zaś bym w trakcie wczasów była w pełni szczęśliwa nie może mi zabraknąć przewiewnych koszulek, okularów przeciwsłonecznych i wygodnych butów - a Wam?

Pierwsza z propozycji jest typowo dziewczęcym połączeniem, które dzięki swojej przewiewności sprawdzi się nawet w najbardziej upalny dzień!
Druga propozycja w porównaniu z wcześniejszą stanowi dosyć sportowy „zwyklak”, w którym nie mogło zabraknąć moich upodobań w postaci uroczego nadruku na bluzce!


sukienka - no name
buty - K&M Fashion
okulary przeciwsłoneczne - Reserved


bluzka - Dresslink.com
spodnie - H&M
buty - K&M Fashion
okulary przeciwsłoneczne - Reserved

Na koniec proste i szybkie pytanie do Was, wszystkich komentujących:
Która z propozycji bardziej przypadła Wam do gustu? 

wtorek, 18 sierpnia 2015

STORY OF SUMMER TRIP – BALTIC SEA


Dzisiaj przyszedł czas na „odsłonięcie” drugiej części fotorelacji z mojej tegorocznej, wakacyjnej podróży. Jeżeli przegapiliście poprzednią koniecznie zajrzyjcie TUTAJ! Z Mazowsza przenosimy się w północno-zachodnim kierunku do Zatoki Bałtyckiej. Mojego ulubionego zakątka na całej polskiej mapie! Nie da się ukryć, że nasze morze ma w sobie niezwykły klimat, który bez względu na pogodę zawsze przyciąga wielu miłośników i fanów. W przypadku mojej rodziny wyprawa do Trójmiasta jest już tradycją – co roku w czasie lata musimy się tam wybrać, jest to dla nas przyjemny i nieuchronny obowiązek! :) Może Wy macie podobnie z jakimś miejscem?

…a przechodząc do relacji… i przenosząc się w nadmorski klimat… ;))


Na Pomorzu znalazłam się za sprawą lotu Ryanair’em. 
Jeśli chodzi o same samoloty i latanie był to mój pierwszy raz, ale z pewnością też nie ostatni. Wznoszenie się wysoko ponad chmury, drobne pchnięcia wiatru oraz ekspresowy czas podróży sprawiły, iż zdecydowanie to pokochałam! Muszę również wspomnieć, że dodatkową zaletą tego środka transportu są niezwykłe krajobrazy widziane zza okien – w końcu widok z powyższych zdjęć mówi sam za siebie. 


Dalszą część pokażę Wam w formie odwrotnej do tej przyjętej poprzednio. Tym razem zostawiam Was z samymi fotografiami (i jedynie odrobiną komentarza) – zapewne uwiecznione kadry same w sobie zdołają Was oczarować i pozwolą na chwilkę relaksu i odetchnięcia :)


Gdańsk – to tutaj rozpoczęła się nasza tegoroczna „morska przygoda”. Do naszych priorytetów należała Przechadzka po Bulwarze Gdańskim oraz wypatrzenie perełek na Targach Dominikańskich.


Sopot – najmniejsze, a zarazem najbardziej urocze i zatłoczone miasto z wszystkich trzech. Tutaj raczej nie ma się co rozpisywać, ponieważ pewnie każdy z Was domyśla się, iż głównym naszym celem było wejście na Molo i zażycie sporej dawki jodu.


Gdynia – ostatni punkt na naszej wycieczkowej mapie, to właśnie tam nasz wyjazd dobiegł końca. Jak dobrze wiadomo „wszystko co dobre szybko się kończy”, jednak w towarzystwie szumu fal oraz fantastycznych statków łatwiej jest się z tym pogodzić i żegnać! :D


Moi Drodzy dla podsumowania tegorocznej serii "STORY OF SUMMER TRIP" chciałabym Was poprosić byście w komentarzach ocenili w kilku zdaniach to, jak przypadła Wam ona do gustu i czy w przyszłości ma tutaj się pojawiać więcej postów z rzędu lifestyle'u
Zależy mi na tym, by moja strona była nie tylko miejscem w którym wyrażam siebie, ale także cieszyła Was i była przyjemna w odbiorze, krótko mówiąc: taka jakiej wszyscy chcemy :)

Na koniec zdradzę Wam, że kolejny wpis będzie drobną niespodzianką – poruszy dwie kategorie, które u mnie zawsze są na topie: modę oraz podróże. Domyślacie się czym Was zaskoczę? 
Enjoy! ♥

niedziela, 16 sierpnia 2015

STORY OF SUMMER TRIP – WARSAW


Witajcie Kochani!
Mam nadzieję, że jeszcze nie zapomnieliście o mnie oraz, że nie jesteście urażeni aż tygodniową przerwą między wpisami. Wcześniej nie uprzedzałam Was, jednak spowodowana była ona moim kilkudniowym wyjazdem. W związku z nim prawie w zupełności odcięłam się od internetowego świata na rzecz aktywnego spędzania czasu. Jeżeli jesteście ciekawi tego gdzie i w jaki sposób spędziłam ostatnie dni zapraszam do dalszej lektury – ostrzegam, iż dziś oprócz tekstu (występującego w rozsądnych ilościach) znajdziecie sporą dawkę zdjęć :D


Początkiem podróży było przetransportowanie się do stolicy kraju, czyli Warszawy. Wielkiego miasta z setkami przeróżnych ulic i tysiącami turystów. Miejsca w którym życie tętni zawsze – niezależnie od pory, ani dnia tygodnia. Nie wątpliwie jest to rzeczą, którą się kocha lub nienawidzi, a sądząc po twarzach większości osób mijanych na ulicy – po prostu uwielbiają to :)
W Warszawie do wykorzystania mieliśmy jedynie dwa dni. Biorąc zaś pod uwagę fakt, iż jest to ogromne miasto z dużą ilością zakątków wartych obejrzenia było to niezbyt wiele czasu. Z tego też powodu postawiliśmy na bardzo aktywny wypoczynek i zwiedzaliśmy ile się dało – praktycznie spędzaliśmy całe dnie na świeżym powietrzu.


Pierwszym miejscem do którego się wybraliśmy był ogród na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej. Zauroczył nas tam ogrom wspaniałych roślin oraz niezastąpiony widok na stolicę. Każdy z Was kto jest fanem botaniki, czy też florystyki choć raz w życiu powinien się tam wybrać! 
Dodam również, że dotarliśmy tam dzięki miejskiej linii metra – chyba najlepszego ze wszystkich możliwych środków komunikacji :)


Zaraz po wizycie w ogrodach pieszo doszliśmy do Starego Miasta. W przypadku tej dzielnicy ciężko jest o zrobienie idealnych zdjęć, ponieważ przepełniona jest ona ludźmi – turyści przychodzą tutaj nie tylko zwiedzać, ale również coś zjeść korzystając z ogromu przeróżnych knajpek, kawiarni i restauracji.
To miejsce w którym tak naprawdę każdy znajdzie coś dla siebie. Dodatkowo nie sposób jest się zgubić, bo na każdym kroku znajdzie się ktoś kogo możemy zapytać o drogę – choć szczerze mówiąc nie sądzę, by komukolwiek taka opcja była potrzebna ;))


Będąc już w samym centrum nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności wejścia do Zamku Królewskiego. To czym nas on zaskoczył od środka możecie zobaczyć na zdjęciu.
Chyba nie tylko ja jestem zachwycona tym wnętrzem, nieprawdaż?


Korzystając ze sprzyjającej pogody na sam koniec pierwszego dnia pobytu, wybraliśmy się jeszcze do miejskiego Parku Zoologicznego, na warszawskiej Pradze. Nie oszukujmy tego typu rozrywka sprawia frajdę każdemu z nas! :D 
Wielki metraż, dziesiątki zwierząt i zadbana okolica sprawiła, iż to Zoo jest dla mnie najlepszym w jakim do tej pory miałam okazję być. Mimo wielu mieszanych opinii na jego temat polubiłam je i każdemu z Was polecam – naprawdę warto się tam wybrać! 



Drugiego dnia wybraliśmy się do: Muzeum Powstania Warszawskiego, Łazienek Królewskich i Parku Ujazdowskiego. Prócz tych miejscu mieliśmy okazję zobaczyć również Belweder, budynki Sejmu oraz Senatu i Plac Zbawiciela – niestety musicie mi wierzyć na słowo i wybaczyć, ponieważ z lenistwa nie każde z tych miejsc udało mi się uwiecznić na fotografii.


Punktem, który najbardziej przypadł nam do gustu były Łazienki Królewskie, a mianowicie tzw. Pałac na Wodzie. Tam postanowiliśmy spędzić największą pulę czasu, relaksując się i podziwiając naturę. Wbrew pozorom w Warszawie prócz wielu nowoczesnych budowli znajdziemy też wiele zieleni :))


Zwierzętami jakie od dziś najbardziej będą kojarzyć mi się ze stolicą są wiewiórki. W parkach, aż roi się od nich! Co najlepsze jedna z przedstawicielek tego gatunku zaprzyjaźniła się z nami i pozwoliła wykonać sobie kilka zdjęć :D
Jeżeli i Wy będąc w Warszawie chcielibyście się bliżej poznać z jakimiś wiewiórkami polecam Wam udanie się właśnie do przecudownych Łazienek Królewskich.


Podsumowując dzisiejszą fotorelację wypad do stolicy oceniam jako bardzo udany! Po moim przykładzie sami widzicie, czym są dwa dni – jakby nie było przy dobrym nastawieniu oraz chęciach to „tak wiele”!  Oczywiste jest to, że nie zwiedzimy całego miasta, ale z pewnością zdążymy poznać wiele ciekawych miejsc. Grunt to dobra organizacja, która jest w zasięgu każdego! :)

Niebawem pojawi się kolejny wpis zdradzający drugą część mojej wakacyjnej podróży – tym razem nie będzie to już oczywiście Warszawa, a zupełnie inne miejsce położone na północy Polski
Czekajcie z niecierpliwością i dajcie znać, jak podoba Wam się post! :D