poniedziałek, 21 września 2015

COSMETIC WISHLIST #1

Witajcie!
W ramach drobnej przerwy od moich ubraniowych zestawień oraz modowej monotonii, na dziś przygotowałam dla Was coś innego niż zwykle. Myślę, że hasło „wishlista” każdemu lub chociażby znacznej części jest znane – jeśli nie, jest to potocznie zwana „lista życzeń”, czy też „lista zachciewajek”. Krótko pisząc: nieodłączny element blogosfery, od czasu do czasu pojawiający się na każdej osobistej stornie. W końcu każdy z nas ma swoje potrzeby, a w jego głowie wciąż znajduje się kilka rzeczy, o których nie może przestać myśleć. Pomyślałam, że te moje myśli warto przelać w dowolnej formie na „wirtualny papier” i Wam przedstawić! :D
Do tej pory zakładka uroda na moim blogu niezbyt często była uaktualniana, jednak teraz mam zamiar to zmienić. W związku z moją narastającą pasją do wizażu oraz kosmetologii, postaram się rozwijać nie tylko własną widzę i umiejętności, ale także ową kategorię – przy okazji dbając o powiększanie się mojej kosmetyczki. Poniżej przedstawiam Wam listę produktów, do których pałam zauroczeniem i trzymam kciuki za to, by już wkrótce znalazły się w moich rękach :)


  1. „TheBalm, Nude Dude” – nie dosyć, że cienie kuszą swoimi barwami, to jeszcze wizualny wygląd paletki zachwyca! Wszelkie odcienie brązów, matowe oraz satynowe wykończenia, to mój absolutny faworyt wśród wszelkich kolorystycznych zestawów – „Nude Dude” to mój absolutny typ i ideał, bez dwóch zdań będzie mój!
  2. „BH Cosmetics, Sculpt&Blend” – pędzle marki „Beverly Hills” marzą mi się już od dłuższego czasu. W internecie są wysoko oceniane i polecane przez wiele kobiet. Niestety na przeszkodzie do ich nabycia staje mi ich mizerna dostępność.
  3. „W7, Honolulu Bronzing” – jakiś czas temu zakochałam się w skrupulatnym podkreślaniu kości policzkowych – w końcu dzięki temu trikowi możemy zupełnie zmienić swój owal twarzy! Ponadto wydaję mi się, że chłodna barwa „W7” będzie u mnie, jak znalazł.
  4. „TheBalm, Mary Lou-Manizer” – sławna na całą polską, jak też zagraniczną sieć! Efekt złotej tafli, jaki zapewnia znakomita Mary służy każdej kobiecie i każda chce go osiągnąć… wydaję mi się, iż więcej dodawać nie muszę.
  5. „Sleek Makeup, Au Naturel” – stonowane, naturalne barwy to podstawa, która jako jedna z pierwszych powinna się pojawić u rozpoczynających przygodę z makijażem. Z tego powodu nie powinno Was zdziwić to, że ta kultowa paleta znalazła się i na mojej liście – ze statusem podobnym do tej prezentowanej pod numerem 1.
  6. „NYX, Soft Matte Lip Cream” – pięknie pachną, mają fantastyczną konsystencję i co najważniejsze oszałamiające kolory! Matowe pomadki z „NYX’a” o wdzięcznych nazwach: Amsterdam, Ibiza i Milan to kolejne z moich wielkich pragnień.
  7. „Sleek Makeup, Blush Rose Gold” – jeśli mowa już była o podkreślaniu twarzy, to do bronzera oraz rozświetlacza musi dołączyć również róż. Pełen błysku różowo-czerwony kolor pasuje do większości makijaży i świetnie rozpromienia cerę, więc jest moim ostatnim celem.

Może miałyście już styczność z którymś z moich upragnionych kosmetyków?
Jakie produkty znalazły, by się na Waszych kosmetycznych listach? 
Koniecznie dajcie znać w komentarzach! :)

piątek, 18 września 2015

POPPY FLOWER

Lubicie od czasu do czasu zrobić coś zupełnie na przekór, z pełną tego świadomością i premedytacją? Wydaję mi się, że chyba każdemu z nas się to zdarza. Wykorzystujemy tę możliwość w poważniejszych lub bardziej błahych sprawach. Ja posłużyłam się nią ostatnio wobec pogody oraz modowych trendów - przyznaję się! :D Postanowiłam wykorzystać pewne wrześniowe popołudnie zakładając na siebie przewiewne i wciąż kojarzące się z lekkością ubrania. Dzięki nim przez moment poczułam jeszcze wspaniały powiew letniego ciepła.
Bluza z malowanym wzorem kwiatu maku jest jedynym jasnym elementem w dzisiejszej stylizacji. Poprzez ten fakt staje się również centrum całego zestawienia, które dzięki poszarpanym, czarnym spodniom oraz zabudowanym czółenkom zyskuje na drapieżności i szczególności. By dodatkowo podkreślić charakter mojego stroju postawiłam na niedbale stworzone fale na włosach oraz różową pomadkę. Co sądzicie o takiej propozycji? Jesteście na tak, czy może nie? :)


bluza - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
spodnie - Dresslink.com
buty - Kayla Italia
okulary przeciwsłoneczne - Clarie's

poniedziałek, 14 września 2015

(NOT) JUST RED

Cześć, witajcie – znów jestem!
Ostatnio siedząc wygodnie w fotelu oddałam się chwili zapomnienia i przypominając sobie wydarzenia z minionych tygodni, zrelaksowałam. Pomyślałam, iż jeszcze dwa tygodnie temu cieszyłam się beztroskimi chwilami lata, tydzień temu wkroczyłam do nowego i pełnego tajemnic środowiska, zaś dziś mam pod dostatkiem pracy i wrażeń. Czas leci bardzo szybko, dlatego też warto nie pozwalać mu uciec :)
Wydaję mi się, że w modowej kwestii zdążyliście mnie już dobrze poznać. Lubię intensywne kolory, kobiece połączenia i dziewczęce akcenty. Nie powinno Was również zdziwić to, iż stawiam na pewne i sprawdzone zestawy, które mają być wygodne i dobrze wyglądać. Zaś moja złota myśl mówi - „za sprawą stylizacji możemy być zupełnie inną wersją siebie”. Dzięki śledzeniu tych sentencji powstała moja dzisiejsza stylizacja.
Propozycja idealna na każdy wrześniowy weekend! Oryginalna,obszerna kurtka wraz z dopasowaną czerwoną bluzką oraz legginsami, to niezobowiązujący i konwencjonalny komplet. Wyższe buty, połyskujący naszyjnik oraz skręcone włosy nadają całości bardziej wyszukanego i ponad przeciętnego wyrazu.


kurtka - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
bluzka - Sesto Sensto (dokładny LINK)
spodnie - Sesto Senso (dokładny LINK)
naszyjnik - Born Pretty Store
buty - Kayla Italia

** Zapraszam Was również do wzięcia udziału w moim konkursie na stornie na Facebook'u (TUTAJ). Do wygrania luksusowe kosmetyki marki "LAMBRE"! Na dołączenie do zabawy nie pozostało wiele czasu - chętni, spieszcie się! :) ** 

piątek, 11 września 2015

"CHANEL, LES 6 OMBRES"

Zaledwie dwa dni temu obchodziliśmy Międzynarodowy Dzień Urody – to z pewnością wyjątkowe święto dla wszystkich „zakupoholiczek”, „kosmetykoholiczek”, jak też „urodoholiczek”. Pozostając w tym temacie na dziś przygotowałam dla Was spójny, przejrzysty i w miarę treściwy post opowiadający o cieniach do powiek marki „CHANEL”. Firmy, która większości z nas kojarzy się z wysokimi cenami, przepychem oraz nienaganną jakością – jednym słowem: z ideałem. W dalszej części wpisu dowiecie się, jak sprawdziła się ona w moim przypadku.


Moja paletka to zestaw sześciu uniwersalnych, matowych cieni – „CHANEL, Les 6 Ombres” w odcieniu „Neymphéa”, zamkniętych w luksusowym złotym opakowaniu.


To zestaw, którym bez problemu wykonamy delikatny, dzienny makijaż oraz typowo wieczorowe oko. Pozwoli nam na to bardzo trafne połączenie kolorystyczne: czysta biel, chłodny brąz, chłodny fiolet, jasny beż, ciepły brąz, ciepły i głęboki fiolet. 


Paletka swoim wizualnym wyglądem bardzo kusi, jednak na pewno każda z Was jest ciekawa, jak sprawdza się w praktyce. Poniżej przygotowałam dla Was krótką listę zalet i wad – mam nadzieję, że dzięki niej dowiecie się tego, czego chcecie :)

ZALETY:
  • mocno napigmentowane kolory, nie zmieniające swojego odcieniu w ciągu dnia; 
  • długa trwałość; 
  • brak problemu ze ścieraniem się, czy też rolowaniem produktu na skórze; 
  • wydajność; 
  • przyjemne i wytrzymałe opakowanie; 


WADY:
  • osypywanie się (jedynie w przypadku ciemnych cieni); 
  • dosyć oporna praca na powiece; 
  • cena;
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podsumowując moja ogólna opinia w stosunku do palety jest pozytywna, jednak gdyby nie fakt, że dostałam ją w prezencie raczej nie zdecydowałabym się na jej zakup. Tak, jak wspomniałam na początku sięgając po coś „z górnej półki” u każdego z nas wzrastają oczekiwania – jestem zmuszona stwierdzić, że firma „CHANEL” nie do końca je u mnie spełniła. 

niedziela, 6 września 2015

HELLO SEPTEMBER! | CHECKED CONNECTION

Cześć Wam!
Po małej przerwie, czas oderwać się od dezorganizacji i kompletnego braku zorganizowania, w szczególności jeśli chodzi o własny czas wolny i podstawowe obowiązki – pora postarać się we wszystkim odnaleźć i w dosyć systematycznym tonie wrócić do Was ze stylizacjami… i nie tylko :)
Mogłabym zacząć narzekać, że w ciągu ostatnich dni wypłynęła ze mnie cała witalność i chęć wykonywania czegokolwiek. Momentalnie moje nastawienie uległo zupełnej odmianie, a pozytywne witanie pierwszych dni września nie było wykonalne. Jednak to chyba nie czas, ani miejsce na takie wyznania! Z pewnością nikt z nas nie ma ochoty na „zarażenie się” negatywną aurą, dlatego też dzisiaj w temacie „kilku słów ode mnie” byłoby na tyle. Może niewiele, ale obiecuję, że nadgonimy to w następnych wpisach! :D
Nagła zmiana pogody może świadczyć tylko o jednym – nadchodzi jesień. Co za tym idzie naszą letnią, zwiewną i kolorową garderobę wymieniamy na nieco bardziej ciepłą i stonowaną. Moją uniwersalną i ponadczasową propozycją na nowy sezon jest czerń i wzór kratki. Dzięki dodaniu niekonwencjonalnych elementów, takich jak skórzana spódniczka, czy też sportowe buty całość stanie się niebanalna, stylowa i modna. Dodatkowo dobierając poszczególne dodatki - makijaż, fryzurę będziecie w stanie za każdym razem nadać stylizacji innego klimatu. 


koszula - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
spódniczka - Nicole Paris
 torba - Bertoni
buty - Labotti.pl