piątek, 30 października 2015

BLACK RUSH!

Jesienna chandra - niezbyt przyjemny stan, który mimo, iż nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek chorobą w jesiennym okresie dopada większość osób. Bardzo łatwo poddać się mu na skutek smutnego widoku coraz to „mniejszych” drzew, braku dowolnego promienia słońca, czy też niezachęcającej do przebywania na zewnątrz temperatury powietrza. Możecie mówić, co chcecie, jednak mój organizm niezbyt dobrze radzi sobie z jesienno-zimowym przełomem. Ostatnimi czasy dopasowuję się do pro-formy aktualnie panującej pory roku i tak, jak ona – sama sięgam po melancholijny i przytłaczający nastrój. Mimo, iż na dłuższą metę z pewnością nie służy pozytywnemu samopoczuciu, to w kryzysowych sytuacjach jest świetną formą swego rodzaju relaksu. Chwila pełna zadumy i zamyślenia, w towarzystwie niezwykłych okoliczności przyrody przyda się każdemu z nas! :)
By odzwierciedlić Wam jesienną nostalgię mego dnia codziennego, dziś „all black look” złapany na kilku fotografiach w czeluściach ukochanych czterech ścian… Umówmy się, iż dzisiejszy wpis jest luźniejszą formą publikacji, która zaś swój sens czerpie z tego co widać za oknem - koniec kropka! :D 

zdjęcia: Alicja Owczarek

tunika - The Still Collection
spodnie - LINK-TUTAJ (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
naszyjnik - Born Pretty Store

wtorek, 20 października 2015

„ZINERYT” | BEAUTY ESSENTIAL

Październik to na moim blogu miesiąc poświęcony gadaniu o kosmetykach i urodzie, co zresztą możecie zauważyć bez większego problemu. Domyślam się, że to dobra nowina dla wszystkich kobiet - w szczególności tych, które interesują się tą tematyką, bądź chcą poszerzyć swoją wiedzę w jej zakresie. Mam też nadzieję, że osoby poszukujące tutaj tylko i wyłącznie modowych inspiracji nie obrażą się na mnie i podarują mi te kilka, urozmaicających wpisów ;)
Przechodząc zaś do meritum, dziś chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat stosowanego leku „ZINERYT”. Wydaję mi się, iż moje słowa mogą być pomocne dla wielu osób zmagających się z niewdzięcznym problemem trądziku, tym bardziej, iż w internecie jest niewiele informacji dotyczących poniższego specyfiku.

Na samym wstępie pragnę również zwrócić uwagę na to, iż nie posiadam medycznego wykształcenia – chcę jedynie podzielić się z Wami moją (w pełni obiektywną) recenzją! 


„ZINERYT” to preparat przeciwtrądzikowy, którego nie uważa się za antybiotyk. Stosowany jest w postępowaniu leczniczym u osób dotkniętych większym lub mniejszym nasileniem trądziku. Warto również podkreślić fakt, iż jest to produkt sprzedawany za okazaniem recepty, ówcześnie napisanej przez dermatologa. O wszelkich przeciwwskazaniach, czy też sposobie stosowania dowiecie się od własnego lekarza lub z recepty.
Lekarstwo składa się z kompleksu erytromycyny oraz octanu cynku – substancji, które połączone razem ze sobą mają niwelować krosty pojawiające się na cerze. By prawidłowo sporządzić lek należy wymieszać proszek wraz z rozpuszczalnikiem, według wskazań znajdujących się w ulotce. 


MOJA OPINIA:
„ZINERYT” stosuję już na swojej skórze od połowy sierpnia. Niestety mimo, iż nie posiadam żadnych poważnych zmian trądzikowych – nie zauważyłam poprawy. Wraz z początkiem kuracji w skutek wysuszenia z mojej cery zaczęły znikać pojedyncze wykwity. W połowie zaś roztwór przestał tak świetnie działać i co gorsze pozwolił na pojawienie się nowych wyprysków. Na przekór ciągłego stosowania, takiego jakie zalecił mi dermatolog, lekarstwo nie skutkowało poprawą. Wysuszało jedynie poszczególne obszary skóry. Dopiero niedawno, w momencie włączenia w całą terapię silniejszego antybiotyku (w moim przypadku maści „Epiduo”) lekarstwo zaczęło przynosić pozytywne zmiany. Dzięki zestawieniu dwóch medykamentów trądzikowe zmiany występujące na cerze złagodziły się. Aktualnie nadal będę podtrzymywać ten sposób leczenia – mam nadzieję, iż z biegiem czasu wywoła jeszcze lepsze skutki. 
Podsumowując moim zdaniem preparat wcale nie jest najsilniejszym z możliwych leków przeciwtrądzikowych. Wydaję mi się, iż nadaje się on przede wszystkim jako uzupełnienie danej antybiotykoterapii – bynajmniej tak sprawdza się u mnie. Z pewnością zadowoli on osoby, które dopiero rozpoczynają swoją dermatologiczną przygodę, a ich problemy są nieznaczne.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Linki: KLIK / KLIK / KLIK / KLIK / KLIK

Na sam koniec mam dla Was również mały przegląd najmodniejszych okryć jesienno-zimowych. Ukazane fasony i kolory reprezentują ponadczasowość i uniwersalność, która nigdy Was nie zawiedzie. Jeżeli tej zimy chcecie pójść w klasykę bazującą na aktualnych trendach, przemyślcie zakup modelu podobnego do tych tu ukazanych – wybór na pewno nie zawiedzie :)

czwartek, 15 października 2015

THE SECRET SOAP STORE – BYDGOSZCZ | EVENT

Dzień dobry Kochani!
Być może część z Was, czytających ten wpis, pamięta o tym, iż ostatnio na swoim Facebook’owym profilu (TUTAJ) obiecałam Wam niemały „nawał” treści urodowo-kosmetycznych – dziś właśnie się on rozpocznie ;)
W ubiegły weekend miałam okazję uczestniczyć w wielkim otwarciu „The Secret Soap Store” w moim mieście. To marka słynąca ze sprzedaży ekskluzywnych kosmetyków naturalnych przeznaczonych dla wszystkich osób, niezależnie od płci, czy też wieku. Osobiście mogę Was zapewnić, że sklep ten oczarowuje nie tylko wspaniałym asortymentem, ale także cudownymi kolorami i jeszcze przyjemniejszymi zapachami. W dwóch słowach: coś fantastycznego! By łatwiej było Wam pojąć, jak wyjątkowe jest to miejsce, z czystym sumieniem mogę przyrównać je do swego rodzaju raju. Wydaję mi się, iż każda kobieta po przekroczeniu progu „The Secret Soap Store” nie jest w stanie opuścić go z pustymi rękoma! :D 

W pełni wykorzystując moje zaproszenie sporządziłam dla Was obszerną fotorelację – zapraszam do zapoznania się z jej treścią :))


„The Secret Soap Store” to firma zajmująca się wytworem najwyższej jakości kosmetyków naturalnych, wywodząca się z Niepołomnic. Wszelkie artykuły jakie możemy znaleźć na jej sklepowych półkach stworzone są z pełnowartościowych produktów, organicznego pochodzenia. Składy poszczególnych kosmetyków bogate są w różnorodne olejki i inne substancje odżywiające skórę. Nie groźne są zarówno dla wrażliwych, jak też skłonnych do alergii typów cer.  Szeroki wybór linii pozwala zaś na znalezienie czegoś perfekcyjnie odpowiadającego naszym potrzebom.

W tym miejscu warto również dodać, iż marka tworzyła również personalne kosmetyki dla takich osobistości, jak: Wojciech Cejrowski, czy też Agnieszka Maciąg.


Jednymi z pierwszych elementów, które przyciągają naszą uwagę są kolorowe mydła i sole do kąpieli.  W przypadku obu z produktów wybierać możemy pośród wielu opcji składowych – swą barwą najbardziej kusi tajemnicza Passiflora, nieprawdaż? ;)


Na szczególną uwagę zasługują przede wszystkim kremy do rąk. Artykuły równie pięknie pachnące, co i fantastycznie wydajne. Decydując się na ich zakup możemy wybierać w wielu opcjach nut aromatycznych, których woń utrzymuje się jeszcze przez długi czas po zaaplikowaniu. Jak dla mnie istna bajka!


Do kultowych kosmetyków marki „The Secret Soap Store” należą również peelingi do ciała. By urozmaicić życie konsumenta sprzedaje się je na „gałki”.
Bestsellerami są również wszechstronne olejki w spray’u. Cały ich sekret tkwi w tym, iż w ich składzie na pierwszy plan wysuwa się produkt wiodący – na dzisiejszym rynku sprzedaży jest to ogromną zaletą. 


Na dowód tego, że jest to sklep dla każdego przedstawiam Wam typowo babskie balsamy oraz mgiełki do ciała, jak też kosmetyki przeznaczone tylko dla mężczyzn (m.in. mydło, krem do rąk, żel pod prysznic). Dla dzieci, czy też obu płci mamy chociażby musujące kule.


Nie można również zapomnieć o najbardziej luksusowej i pożądanej przez klientów linii kosmetyków z bałtyckim bursztynem. Produkty z tej kategorii otrzymały nagrodę „Doskonałość Roku 2013”, przyznawaną przez celebrytów oraz twórców magazynu „Twój Styl”.


Rzućcie okiem na bogatą ofertę…


Sklep "The Secret Soap Store" znajduje się na bydgoskim Dworcu Głównym PKP (naprzeciw kas biletowych).
Serdecznie polecam Wam wybrać się do tego miejsca, dzięki temu sami będziecie mieli szansę przekonać się, jak bardzo jest ono magiczne! :)

Adres do strony internetowej sklepu -> LINK


Na koniec chciałabym przesłać ogromne podziękowania w stronę Pani Moniki, właścicielki marki „The Secret Soap Store” oraz jej pracownic Pani Adrianny i Anny. Jest mi ogromnie miło, iż w tak przyjaznej i ciepłej atmosferze mogłam zapoznać się z nowym „punktem urodowym”, na mapie mojego miasta. 
Dziękuję! :)


A tutaj moje zdobycze… na ich temat dowiecie się czegoś więcej  już wkrótce, kiedy to dobrze się z nimi zapoznam.
Enjoy! :D

niedziela, 11 października 2015

PASTEL LOOK

Pierwsze kilka październikowych dni zaskoczyło nas niecodzienną, jak na ten miesiąc aurą pogodową. Po stosunkowo ciepłej końcówce września, nikt nie spodziewał się lodowatych podmuchów wiatru, porannej szadzi pokrywającej trawy, czy też najkrócej pisząc, tak niskich temperatur. Dla dobra własnego zdrowia w bardzo szybkim tempie musieliśmy pożegnać się z ulubionymi skórzanymi kurtkami, na rzecz cieplejszych wełnianych płaszczy, bądź puchowych okryć. Zapewne nim się obejrzymy na naszych głowach spoczywać już będą wszelkiego rodzaju czapki, a szyje zakryją spore warstwy szalu. Odchodząc jednak od tego jakże mroźnego i niesympatycznego obrazu, chciałabym Was przenieść jeden weekend wstecz – kiedy to jeszcze słoneczny i beztroski klimat panował w każdym mieście…  
Jasne i pudrowe kolory kojarzą się mi głównie z wiosną. Oddają one klimat rozkwitających roślin, na nowo budzących się do życia. Muszę jednak stwierdzić, iż mimo to świetnie rozweselają także inne pory roku, nadając im przy okazji wyjątkowego nastroju. Dodatkowo idealnie spajają się z bielą (kolorem, który kryje się w każdej garderobie!) , tworząc przejrzystą całość. Dla takiego efektu, pełnego wygody i smaku jestem na tak, a Wy? Podzielcie się opiniami! :) 


sweterek - PEPCO
spodnie - ROMWE
buty - Elilu.pl

*** Na koniec serdecznie zapraszam Was do odwiedzania mojego profilu na Facebook'u (TUTAJ) – dzięki kliknięciu "Lubię to" zawsze będzie na bieżąco! :) ***

sobota, 3 października 2015

FLUFFY&ROMANTIC LIPS

Dziś, w niezwykle ciepły i przyjemny październikowy wieczór, wracam do Was znów i melduję, że mam się dobrze. Zresztą nie sposób by było inaczej! Otoczona wspaniałymi myślami chciałabym by ten weekend był zupełnie inny niż wszystkie występujące dotychczas – by trwał wiecznie. Wolny czas, fantastyczna pogoda… to wszystko to, co potrzebne mi do pełni szczęścia. Zresztą to cieszy chyba każdego z nas, prawda? :) Wiedząc jednak, iż jest to niemożliwe staram się korzystać z niego na całego i przygotować do kolejnego, pełnego wyzwań i niepewności tygodnia. 
Bez większych wstępów, zapraszam Was do obejrzenia romantycznej stylizacji, w której główną rolę sprawuje puchaty sweterek. Jego miękkość i obłędny wzór sprawiły, że zakochałam się w nim od pierwszego założenia! Z pewnością pojawi się jeszcze kiedyś na blogu – w końcu jest moim aktualnym, garderobowym „numerem jeden”. W połączeniu z prostymi rzeczami, takimi jak klasyczna, ołówkowa spódniczka, czy też listonoszka w kształcie kuferka wygląda perfekcyjnie.  Co o tym sądzicie? 


sweter - CNDirect (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
spódnica - Cool Club
buty - Kayla Italia
torebka - CNDirect (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)