sobota, 28 listopada 2015

„LAMBRE” – LIPSTICKS&NAILS CONDITIONER

Sezon jesienno-zimowy to czas wyjątkowo przychylny skupieniu się na sobie. Krótkie dni oraz niskie temperatury, wręcz nakłaniają do tego by pozostać w ciepłym pomieszczeniu i nigdzie się nie ruszać. Jak należycie możemy wykorzystać ten czas? Naturalnie poświęcając się swoim cechom fizycznym. Wyczerpując ten czas zagwarantujemy sobie idealny stan, a niekorzystne warunki atmosferyczne nie będą nam już straszne! :) Dziś, dalej pozostając w iście kosmetycznym temacie zapraszam na stosunkowo obszerny post dotyczący kilku nowości z mojej kosmetyczki. Z racji, iż poruszę w nim zarówno kwestie pielęgnacyjne, jak i te typowo „upiększające”, każdy z Was (a może raczej każda z Was ;)) znajdzie coś dla siebie.

Kosmetyki firmy o której dziś będzie mowa, możecie podejrzeć na internetowej stronie sklepu: 
Pomadki kupić możecie TUTAJ-LINK

Z pewnością wielu z Was zauważyło, że wraz z przypływem zimniejszych pór roku bardziej skupiamy się na własnej osobie. Prosta sprawa: o ile z dnia na dzień ubywa słońca za naszymi oknami, o tyle i nasze nastawienie się zmienia. Nic w tym dziwnego – przywiązujemy i zwracamy uwagę na odpowiedni do panującej aury ubiór i wzbogacamy naszą dietę o więcej węglowodanów. Kobiety zaś pozwalają sobie na większe szaleństwa z makijażem. To właśnie jesień i zima jest świetną porą na uzupełnienie braków wśród swoich „specyfików”. Dodatkowo wcześniej wymienione pory skłaniają także do stawiania wyraźniejszych akcentów, a jeśli chodzi o wizaż, to najłatwiej przedstawić je na ustach.


Najbardziej korzystnym rozwiązaniem będzie wybór kolorów odpowiadającym naszym preferencjom oraz typowi urody. Dziewczyny o zimnym modelu powinny skłaniać się ku chłodnym różom i beżom, te posiadające ciepłą urodę stawiać powinny na stonowane, ale zarazem intensywniejsze odcienie czerwieni, bądź brzoskwini.
Ja, jako jasnej karnacji szatynka, wybrałam trzy odcienie różu - różnią się temperaturą oraz tonacją. Jeden intensywny i ciepły (numer: 8), drugi przydymiony i zimny (numer: 10), trzeci chłodny i blady (numer: 13). W tym miejscu muszę też przyznać, że w każdym czuję się fantastycznie! :D


Istotne zagadnienie odnośnie barw mamy już za sobą – ale co z konsystencją i trwałością?
Pomadki „LAMBRE Cosmetics” z serii „Exclusive Colour”, to niezwykle kremowe i długotrwałe produkty. Nałożone na usta trzymają się dobrych kilka godzin, nie oksydując, ani nie zmywając się. Będą świetnym rozwiązaniem dla zaczynających przygodę z makijażem, ponieważ ich aplikacja nie wymaga większej wprawy. Znaczącą zaletą jest również to, iż używając ich nie musimy korzystać z utrzymujących szminki w ryzach, konturówek. Jedyną wadą, którą zauważyłam jest odbijanie się koloru – niestety zwiększa ono prawdopodobieństwo ubrudzenia się.

Produkt zakupicie TUTAJ-LINK

Zimne powietrze i wilgoć wpływa również na prezentacje naszych dłoni - zmarznięte, czerwone i opuchnięte ręce zupełnie nie łączą się ze schludnym i efektownym manicure. Ostatnio sama przekonałam się, iż nie warto ryzykować wychodząc z domu o poranku bez rękawiczek w kieszeni!
W utrzymaniu przyzwoitego stanu rąk pomagają mi nie tylko tłuste kremy i dodatkowe warstwy materiału, ale także wzmacniające paznokcie odżywki. Umacniają płytkę przygotowując ją na nakrycie kilkoma warstwami lakieru – w moim przypadku tzw. hybrydą.
Mimo, iż ogólnie rzecz biorąc działanie lakieru „LAMBRE, Natural Beauty” mi odpowiada, nie jest to do końca mój ideał. Niestety na przekór obietnic producenta, nie doprowadza paznokci do maksymalnej odporności i nie przyspiesza ich wzrostu. Po regularnym używaniu i tak zmagałam się z problemem łamliwości – zauważyłam za to wybielenie się fizjologicznej płytki, co nie ukrywam jest sporym plusem :)

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na koniec drobne pytanie do Czytelników! 
Jak podobał Wam się wpis – macie ochotę na więcej postów z urodowej serii? 
W ramach mojego rzadkiego pojawiania się na blogu, chcę wynagrodzić Wam „ciche dni” i dodać coś, co najbardziej chcielibyście zobaczyć! Zatem czekam na opinie! :D 

środa, 18 listopada 2015

„THE SECRET SOAP STORE” – FEW COSMETICS | REWIEV

Cześć Wszystkim!
Jeśli bacznie śledzicie moje działania z pewnością zwróciliście uwagę na to, iż ostanie kilka wpisów poświęcone było tylko i wyłącznie modzie. Z tego też względu, dziś dla odmiany nie będę pisać o aktualnie panujących trendach w mojej szafie, a o niedawno nabytych i testowanych kosmetykach naturalnych marki „The Secret Soap Store”.
W połowie października zostałam zaproszona na otwarcie stacjonarnego sklepu „The Secret Soap Store” w moim mieście – post na ten temat znajdziecie TUTAJ (wszystkich tych, którzy go przegapili zachęcam do nadrobienia zaległości!). Tam dowiedziałam się co nieco o produktach sprzedawanych przez tę markę i miałam okazję wybrać kilka artykułów dla siebie. Jeśli jesteście ciekawi jakiego wyboru dokonałam i jak sprawdziły się dane kosmetyki zapraszam do dalszej lektury! :) 

Ten produkt znajdziecie TUTAJ.

Na pierwszy ogień chciałabym Wam przedstawić mojego absolutnego ulubieńca! 
Jest nim stworzone na bazie marchwi mydło. Jego głównym zadaniem jest codzienna pielęgnacja cery - jej nawilżenie, ukojenie i co najważniejsze wyrównanie kolorytu. Produkt ten spisuje się fenomenalnie! Dzięki bogatej w odżywcze olejki formule nie wysusza, ani nie ściąga skóry. Zaś gromko zawarty „pomarańczowy pigment” sprawia, iż niewielkie przebarwiania łagodnieją, a ogólny odcień twarzy się ujednolica.

Kupicie go TU.

W drodze do przywrócenia moim włosom przyzwoitego stanu sprzymierzeńcem był mi olej kokosowy. Jego profilaktyczna, co tygodniowa aplikacja na długości, sprawiła, iż już po kilku użyciach moja fryzura stała się bardziej elastyczna i lśniąca. Odżyły również same końcówki, które z rozstrzępionych i wysuszonych stały się wygładzone oraz widocznie mocniejsze.
Warto również wspomnieć, iż tego typu olej jest produktem wielofunkcyjnym. Możecie wykorzystać go także jako element relaksującego masażu, bądź regenerujący balsam do ciała! :)

Ten produkt znajdziecie TUTAJ.

Wśród moich faworytów znalazły się również cudownie pachnące peelingi do ciała, które pozwalają w prosty i przyjemny sposób pozbyć się niechcianego naskórka i odświeżyć wygląd naszego organizmu od zewnątrz. Ich kolory i zapachy to szaleństwo dla wszystkich zmysłów – a poświadczeniem tych słów może być tylko jedne zdjęcie wykonane w skutek bardzo szybkiego zużycia kosmetyków.

Kupicie go TU.

Na koniec w kilku zdaniach opowiem Wam o miodowym balsamie do ust z polskimi ziołami w składzie. 
To zdecydowanie idealny wybór dla wszystkich tych, którzy borykają się z problemem przesuszonych, spierzchniętych ust. Nałożony cienką warstwą balsam czyni cuda i znakomicie radzi sobie z regeneracją, a także należytą ochroną warg. Już w tym momencie mogę uznać, że dodatkowymi atutami tego produktu jest gęsta, ale nie obciążająca konsystencja, a także wydajność. 

poniedziałek, 9 listopada 2015

NOVEMBER FOREST

Ostatnie dni były dla mnie czasem pełnym uśmiechu i pozytywnej atmosfery. Bez wątpienia to właśnie te drobiazgi pozwoliły mi maksymalnie się zrelaksować i poczuć jakie to życie może być piękne, gdy łapczywie korzystamy z niego, całymi swoimi siłami. W powtarzającej się jednostajności nawału obowiązków i ciągłego braku czasu potrzebowałam momentu zatrzymania, poświęconego własnej osobie. W prosty sposób doszłam do wniosku, iż nie da się wciąż skupiać na jednej czynności, zaniedbując wszystkie inne – a to wszystko za sprawą prostej zasady, która mówi o tym, iż człowiek może być szczęśliwy dopiero wtedy, gdy prócz spraw typowo przyziemnych, ma też czas na te stricte osobiste i do granic wyimaginowane :) Myślę, że wielu z Was może się ze mną zgodzić, prawda?
Dzisiejsza porcja mody, to codzienne zestawienie, które dzięki swej funkcjonalności służy mi zarówno na rodzinnych spacerach, jak też miejskich zakupach. Zupełną nowością w mojej szafie jest bardzo ciepła i przyjemna w noszeniu - parka. To ponadczasowy model odzieży wierzchniej, który na przełomie lat zdobywa coraz więcej fanów! Za co ja pokochałam tego rodzaju płaszcz? Za fason, kolor i co najważniejsze uniwersalność! ;))


kurtka - GO-START
bluza - ROMWE (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!) 
spodnie - Vessos
buty - Pantofelek24.pl

czwartek, 5 listopada 2015

MODERN BOHO CHIC


Witajcie Kochani!
W ostatnim wpisie (TUTAJ) skupiłam się na negatywnym odniesieniu co do aktualnej pory roku. Z zapartym tchem w krótki sposób opisałam Wam kilka jesiennych cech, których nie da się lubić. By zachować odpowiednią równowagę, dziś przyszedł czas na pozytywne aspekty tej aury.
Kolorowe, na wpół wyschłe i dodatkowo skrzypiące pod naciskiem ciężaru liście, to zdecydowanie to, co mnie najbardziej urzeka! Zamiast patrzeć wprost przed siebie, wolę spuścić wzrok w dół i poświęcić się chwili zachwytu nad pojedynczymi gatunkami roślin o bliżej nieokreślonych kształtach i barwach. Delikatnie opatulają one trawę, tworząc bajeczną i niecodzienną pokrywę, a’la dywan! Dodatkowo są również genialnym rekwizytem dla tematycznych, bardzo klimatycznych sesji zdjęciowych. Bez dwóch zdań stanowią pole do popisu dla fotografów. I mimo, iż jesień posiada wiele swoich skrajnych znamion jest fantastycznym okresem cieszącym oko każdego z nas! :)
Na dziś przygotowałam dla Was stylizację w stonowanym klimacie boho. Bazę mojego stroju stanowią (ostatnio uwielbiane przeze mnie) ponadczasowe, czarne ubrania. Głównym elementem jest zaś zamszowa marynarka nadająca nieco nonszalancji i bohemy ogółowi stroju. Komplet podsumowany jest ciemnymi, matowymi ustami oraz niewielkim, trójczłonowym naszyjnikiem. Jak Wam się podoba taka kompozycja? 

zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

bluzka - LovelyWholesale.com
kurtka - LINK-TUTAJ (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
spodnie - LINK-TUTAJ (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
buty - Pantofelek24.pl
naszyjnik - Born Pretty Store
 szminka - INGLOT, Matowy ołówek do ust AMC (kolor: 22)