piątek, 30 września 2016

COSMETIC WISHLIST #2

Tegoroczne ciepłe dni na dobre już za nami – nie da się ukryć, iż z dnia na dzień temperatura powietrza spada, zabierając ze sobą ostatnie tchnienia słońca. Nim się obejrzymy dopadnie nas jesień. Czas, który choć nielubiany, potrafi być całkiem przyjemny. Wystarczy odnaleźć zajęcie, dzięki któremu będziemy w stanie cieszyć się nawet podczas niesprzyjających weekendów. Dla mnie z pewnością będzie to rozwijanie jednej z pasji, jaką jest sztuka wizażu.
Z tego też względu, dziś chciałabym Was zapoznać z moją aktualną kosmetyczną „wishlistą”. Nie jest ona obfita w wiele pozycji, ponieważ od pewnego czasu staram się przekonać do zasady życiowego minimalizmu. Wydaje mi się, iż jeśli chodzi o kosmetyczne kwestie jest ona, jak najbardziej wskazana – tym bardziej, gdy ktoś (tak jak na przykład ja!) ma do niej słabość ;))
Mam nadzieję, że lubicie tego typu posty, a lektura tego sprawi Wam przyjemność. Osobiście uwielbiam serię „lista życzeń” w blogosferze – radość sprawia mi zarówno zapoznawanie się z nią u innych, jak i dzielenie się własną! :)


  1. „Paco Rabanne, Olympéa” – mało tego, że perfumy te posiadają urzekający i intrygująco prezentujący się flakon, to jeszcze pachną tak czarująco i pewnie! Ja zakochałam się w nich „od pierwszego psiknięcia”. Gwarantuję, iż otulenie się ich niesamowitą wonią potrafi poprawić humor. W rzeczy samej jest to absolutny faworyt całej mojej listy… zapewniam, że nie bez przyczyny znalazł się pod numerem 1. Jak najprędzej muszę zdecydować się na jego zakup! :D 
  2. „INGLOT, Freedom System Palette” – konturowanie twarzy, to temat, który już od dawna nie jest mi obcy. Mimo to, cały czas poszukuję odpowiadających mi produktów. Mam nadzieję, że własnoręcznie skomponowana paleta będzie najlepszym i trafionym na 100% wyborem. 
  3. „L.A. Girl, HD Pro Conceal” – krycie, lekka formuła i obfity przekrój kolorystyczny. Właśnie to wszystko są w stanie zaoferować nam korektory amerykańskiej firmy „L.A. Girl”. Nikogo, więc nie powinno zdziwić, iż znalazły się one na tej liście! 
  4. „Estée Lauder, Double Wear Stay-in-Place” – fluid, któremu niejedna osoba mogłaby pozazdrościć sławy. Jego oryginalna i niezastąpiona formuła sprawia, że sprostuje oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających kobiet. Marzy mi się on, ponieważ jestem typem „eksperymentatora” i „sroki”. Te dwie przypadłości zaś, sprawiają, iż nie jestem w stanie pozostawić obojętnie tak luksusowego produktu. 
  5. „KRYOLAN, Anti-Shine Powder” – jeden z największych klasyków w kwestii trwałego utrwalania makijażu. Spodobał mi się nie tylko ze względu na pozytywne recenzje pozostawiane pod jego adresem, ale także fakt, iż jest sypki i transparentny… nie wspominając już o tym, że nie zawiera talku w składzie. Z pewnością byłby to „pogromca” dla mojej mieszanej, kapryśnej cery.     

Zainteresowałam Was jakimś produktem?
Jakie kosmetyki znalazłyby się na Waszej liście?
Czekam na reakcje w komentarzach! Piszcie, a z przyjemnością odpowiem! :) 

środa, 21 września 2016

YELLOW, SUCH A HAPPY COLOR!


Na co dzień niewielu z nas zwraca uwagę na barwy. Jak się okazuje – mają one jednak istotne znaczenie! Czy wiedzieliście, iż większość z powszechnie znanych nam kolorów posiada swoją własną psychologię? To naprawdę nie żart! Być może nie dla każdego z Was będzie ona zasadniczym aspektem… mimo to zapewniam, że to intrygujący temat, który warto zgłębić w choć niewielkim stopniu ;)
„Monarchą” mojej dzisiejszej stylizacji jest żółć. Podstawowy kolor znajdujący się zaraz po czerwonym i niebieskim. Wprost, skojarzyć możemy go ze słońcem, a co za tym idzie także z ciepłem, beztroską, energią i szczęściem. Wedle naukowców, barwa ta potrafi poprawić nasze samopoczucie oddziałując właśnie na skojarzenia. Co więcej, znalazłam również informacje świadczące o rozrywkowym podtonie tego koloru.
Moim zdaniem to odcień bezsprzecznie zwracający na siebie uwagę. Ciepły, wesoły i skutecznie „ożywiający” różnorodne kompozycje kolorystyczne! Jednym zdaniem – taki, którego brakowało w moich dotychczasowych zestawieniach. 

** UWAGA! Niech nikogo nie zmyli pogoda przedstawiona na zdjęciach - sesja wykonana została ponad tydzień temu :) ** 
zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

sukienka - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!)
torebka - TUTAJ-LINK 
biżuteria - TUTAJ-LINK 
okulary przeciwsłoneczne - Ray Ban
buty - Labotti.pl

piątek, 16 września 2016

DREAMED-OF LASHES | TEST SERUM „LashVolution” #3

Najwyższy czas podsumować jedną z moich urodowych przygód! Mam nadzieję, iż nazwa „LashVolution” nie jest Wam obca – dla przypomnienia, to serum stymulujące wzrost rzęs, które miałam przyjemność stosować na przełomie ostatniego półrocza.
Jak możecie sobie przypomnieć, miałam co do tego produktu wielkie oczekiwania. Z racji, iż z natury moja oprawa oczu należy do tych „wyraźniejszych”, byłam pewna, że kuracja tym specyfikiem zakończy się ogromnym sukcesem, którego rezultatem będą bajeczne, naturalnie gęste i długie rzęsy. Czy rzeczywistość odzwierciedliła moje pragnienia? Tego dowiecie się przechodząc do dalszej lektury! :)

Byście zaś mogły mieć pełen pogląd na moją kurację odżywką „LashVolution” zapraszam Was do poprzednich wpisów na jej temat – TUTAJ i TU.  

STORNA PRODUCENTA: LashVolution.pl
PRODUKT ZAKUPICIE TUTAJ-LINK

W moim przypadku testowanie „LashVolution” wiązało się z wieloma pozytywnymi emocjami – z upływem czasu rzęs pojawiało się coraz więcej. Dodatkowo te nowo wyrastające, w przeważającej części, były dłuższe od tych naturalnych. Niestety, efekt ten zaczął zanikać po około siódmym/ósmym tygodniu użytkowania kosmetyku. Oczywistym plusem jest to, iż dany stan pozostał taki jaki był aż do tej pory. Mój zawód stanowi zaś zanik wpływu serum na oprawę moich oczu – nie ukrywam, że oczekiwałam bardziej pasmowego działania. Być może, jednak moja ocena jest bardzo subiektywna, gdyż widzę się w lustrze codziennie i nie zauważam już różnic.
Pomimo tej sytuacji, szczerze przyznaję, iż kurację mogę podsumować pozytywnie. Aktualnie, po całkowitym wykończeniu buteleczki z odżywką, jestem usatysfakcjonowaną posiadaczką długich, gęstych, a także „konkretnie” czarnych rzęs. Uważam, że stan mojej oprawy oczu znacznie się podniósł w czasie terapii – największą zauważalną różnicą jest przede wszystkim dostrzegalnie ciemniejsza barwa włosków. 

Nie zważając na to, iż kuracja nie przerosła moich oczekiwań i nie do końca zetknęła się z moimi pragnieniami – nie żałuję podjęcia się jej! Poprawa kondycji rzęs, ich wzmocnienie i delikatne upiększenie, mówi samo za siebie i wymaga docenienia :) 

Podsumowując, na sam koniec przedstawiam Wam bieżące zdjęcie obrazujące rezultaty oraz rzeczowe rozliczenie „LashVolutioin”.


PLUSY:
  • wpływ na długość rzęs; 
  • zauważalny przyrost włosków; 
  • zagęszczenie linii rzęs; 
  • wpływ na naturalną barwę włosków; 
  • brak alergicznych reakcji po dłuższym stosowaniu; 
  • przystępna cena;

MINUSY:
  • zanik działania kosmetyku na rzęsy po około ósmym tygodniu stosowania;


Niżej przedstawiam zaś „zdjęciową ewaluację” na podstawie, której same będzie w stanie ocenić działania serum marki „LashVolution”.


Pamiętajcie, że sam fakt, iż dany produkt spisał się u mnie w konkretnym stopniu, nie gwarantuje tego samego w Waszym przypadku. Zachowania poszczególnych kosmetyków zależne są od każdego z osobna – zdając sobie z tego sprawę, proszę obiektywnie podchodźcie do mojej recenzji i podzielcie się swoim zdaniem na temat osiągniętych przeze mnie efektów… a jeśli wydają się Wam one być intrygujące, zachęcam same zdecydujcie się podjąć terapię i w ekspresowym tempie zmieńcie wygląd swoich oczu ;)) 

niedziela, 11 września 2016

SUMMER PUFF IN SEPTEMBER | FRINGE SKIRT

Witajcie moi Drodzy!
Aktualna, wczesnowrześniowa pogoda bezustannie zaskakuje. Mimo, iż już coraz bliżej końca kalendarzowego lata, my wciąż możemy się cieszyć „wakacyjnymi powiewami”, takimi jak chociażby ciepłe powietrze, czy też lśniące, pełne słońce. To doskonały czas, na podjęcie ostatnich prób kombinacji letnich elementów garderoby. Kompletując swój dobytek na nadchodzący sezon, nie zapominajmy o aktualnych warunkach atmosferycznych i w pełni je wykorzystajmy – tak, jak ja zrobiłam to dziś, kombinując z fakturami i fasonami :)

W komentarzach koniecznie dajcie znać, co sądzicie o takiej luźnej interpretacji stylu boho

zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

bluzka - no name
spódnica - MOHITO
torebka - PARFOIS
buty - DeeZee.pl

środa, 10 sierpnia 2016

STRIPED RETURN


„Powroty są trudne, ale tylko wtedy, kiedy nie wiesz dokąd wracasz.”

…i tym oto krótkim, ale jakże wymownym oraz samowystarczalnym „akcentem”, chciałabym zapoczątkować mój return do „świata żywych”. Do miejsca, które choć wirtualne, to moje i niepowtarzalne. Strefy umożliwiającej mi uzyskanie niepodrabianej energii – surowca, dzięki któremu mogę się otworzyć, rozmarzyć i być pewnym swego! 
Być może pojęcie tego wszystkiego, co zostało wyżej napisane, wcale nie przyszło mi szybko – jednak nie ma zmartwienia, bowiem wedle starego porzekadła: „lepiej późno, niż wcale”. Tak też jestem tu ponownie i tym razem zostaję! :) A Wy, jak się macie, nadal tu bywacie? 

zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

bluzka - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!) 
spodnie - Dresslink.com
torebka - PARFOIS
buty - DeeZee.pl

czwartek, 23 czerwca 2016

FLORAL DRESS

Witajcie moi Mili!
Nie będę rozliczała samej siebie z nieobecności, jaka miała tutaj rację bytu w ostatnim czasie. Przybywam, by móc podzielić się z Wami kolejną miarką modowych inspiracji! :) Na samym wstępie, otwarcie muszę się przyznać, iż kwestia ta została przeze mnie krzepko zaniedbana… „we znaki” dało mi się to, gdy wewnątrz poczułam, że przecież brak mi materii będącej centrum mojego zadowolenia – całe szczęście „co się odwlecze, to nie uciecze” :D
Zestawienie, które możecie zobaczyć tym razem, stanowi moje osobiste natchnienie kwiecistymi łąkami i bajkowymi, letnimi sceneriami. Floral to motyw, który od lat podbija serca osób kreujących wizerunki. Bez wahania można go uznać za ponadczasowy. W końcu nie dość, że jest niezwykle subtelny, dziewczęcy i pozytywny, to w wielu przypadkach przedstawia się jako kwintesencja całej stylizacji. A co o florystycznych wzorach sądzicie Wy? Koniecznie podzielcie się swoją opinią!


Warto zwrócić uwagę, że wraz z kalendarzowym nadejściem lata „na dobre” rozpoczyna się także sezon przyjęć okolicznościowych – ta stylizacja jest zaś dla nich świetną alternatywą! 

zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

sukienka - Oodji
pasek - Oodji
buty - TUTAJ-LINK

piątek, 13 maja 2016

COLORFUL NATURE


Odrywając Was na moment od cotygodniowej rutyny, zapraszam na stylizację okraszoną fantastyczną i pełną barw, naturalną scenerią!
Być może, to właśnie ona pozwoli Wam rozpocząć nadchodzący weekend z energią większą niż zwykle ;)) 

Za oknami pogoda idealna! Delikatne promienie słoneczne rozprzestrzeniają się na całej powierzchni ziemi, czyniąc otaczający nas świat kolorowym. Aromatyczny zapach kwitnących drzew i kwiatów wplata się zaś w wiosenne powietrze, unosząc się razem z nim w atmosferze. Gdyby tego było mało, pozytywnie nastraja także myśl o nadchodzącym lecie i związanymi z nim atrakcjami. Nie trudno stwierdzić, iż w takich okolicznościach niczego nie brak… i aż chcę się żyć! Środowisko nas rozpieszcza, tak więc cieszmy się każdą chwilą w nim spędzoną – korzystajmy ze sprzyjającej aury poprzez jak najczęstsze celebrowanie chwil na zewnątrz! Pozwólmy sobie na relaks w niecodziennych warunkach, a co! :) 
Takie momenty same w sobie są wyjątkowe i niezastąpione. Mimo to, możemy je jeszcze bardziej „nasycić”. To szczególnie proste dla płci pięknej, ponieważ chodzi o własną prezentację! Garderobowe, czy też wizażowe wariacje wiosenno-letnie, są jak najbardziej wskazane – wierzcie mi na słowo, „ciepła pora” jest bardzo przychylna wobec naszych „eksperymentów”. 
W dzisiejszej stylizacji postawiłam na wygodę w sportowo-eleganckim wydaniu – nieskromnie muszę przyznać, iż połączenie to niezwykle przypadło mi do gustu! Składa się z zaledwie kilku elementów, a nie jest nudne, bo łączy zupełnie różne (uzupełniające się) konwencje. Niewmuszony krój sukienki genialnie kontrastuje z kobiecą, koronkową wstawką oraz ciemniejszym makijażem oka. Zaś neutralne kolory, urozmaicone odcieniami niebieskiego, harmonizują całość tworząc subtelny efekt. 

** UWAGA! Niech nikogo nie zmyli forma stylizacji – zdjęcia wykonywane były pewien czas temu, gdy temperatury nie były tak wysokie, jak teraz. **

MAKIJAŻ: 
podkład - "L'Oreal, True Match" | korektor - "L'Oreal, True Match Concealer" | puder - "e-nauralne, Puder Bambusowy" | bronzer - "L'Oreal, Glam Bronze Duo" | róż - "L'Oreal, Le Blush" | produkt do brwi - "ESSENCE, Eyebrow Stylist Set" | paleta cieni - "Makeup Revolution, What You Waiting For" | tusz do rzęs - "Max Factor, 2000 Calorie" | pomadka - "ASTOR, Soft Sensational" 

zdjęcia: Karolina Dzbanuszek

sukienka - TUTAJ-LINK
kurtka - TUTAJ-LINK 
torebka - TUTAJ-LINK
buty - Elilu.pl

wtorek, 3 maja 2016

HI MAY!

Pośród tegorocznych trendów wiosenno-letnich, królują przede wszystkim jednobarwne stylizacje noszące nazwę „total look’ów”. Poza nimi doszukać możemy się także nieco odważniejszych propozycji takich, jak: niebanalne połączenia kolorystyczne, odkryte ramiona, czy też głębokie dekolty w kształcie litery „V”. Do łask powracają również ponadczasowe tendencje, które od lat kreują kwintesencję klasyki oraz wyszukanego stylu – mowa tu oczywiście o latach 90., pasach oraz czerni i bieli.
Znając mnie oraz moje modowe preferencje, nie powinien zdziwić Was fakt, że jako pasjonatka prostych form oraz tego co stonowane, postanowiłam zainspirować się ostatnim z wyżej wymienionych nurtów. Decydując się na nieskomplikowane i konwencjonalne ubrania, stworzyłam przystępną i zupełnie zwyczajną stylizację, którą dedykować mogę każdej dziewczynie. Jeśli nie boicie się legendarnego i ponoć pogrubiającego motywu – koniecznie zaopatrzcie się w podobną sukienkę! :)


sukienka - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!) 
kurtka - TUTAJ-LINK (dziękuję bardzo za każde kliknięcie!) 
torebka - PARFOIS
buty - no name
biżuteria - AVON
okulary przeciwsłoneczne - Claire's

piątek, 29 kwietnia 2016

NEW IN #5 | BEAUTY HAUL

Cześć, witajcie serdecznie z powrotem! :)
Na samym początku wypadałoby zameldować wszem i wobec, iż żyję. Co więcej mam się nawet dobrze! Zaś skoro tak się sprawy mają, to nie istnieje żadna inna możliwość, jak ta, że nareszcie w tym miejscu zacznie się coś dziać. Mam nadzieję, że ten fakt nastroi pozytywnie nie tylko mnie, ale także Was – a jeżeli tak będzie, proszę odezwijcie się w komentarzach, jestem bardzo ciekawa Waszych opinii i wszelkich sugestii.

I co? Po każdej drobnej chwili słabości należy się pozbierać i zacząć działać – tak więc ruszam!


Na przełomie kwietnia udało mi się dokonać kilku satysfakcjonujących zakupów. Niewielkich, ale w pełni zadowalających! Jak sami pewnie wiecie małe rzeczy sprawiają nam najwięcej radości, dlatego też dzisiaj chciałabym Wam je przedstawić.
Myślę, że taka lekka i przyjemna tematyka urodowego haulu będzie idealną na rozpoczynający się weekend. Życzę Wam udanej lektury! 


Każdy z nas posiada predyspozycje do bycia prawdziwym kolekcjonerem. Nie jest to żadną filozofią, więc też nie ma się czemu dziwić – „zbieractwo” to rzecz prosta: wystarczy znaleźć sobie odpowiedni „obiekt” i zacząć gromadzić go w niemałych ilościach ;)) Zaś ile osób, tyle też różnorodnych pasji do kumulowania niepotrzebnych nam przedmiotów. Ja od pewnego czasu regularnie nabywam zestawy pędzli do makijażu. Pomimo, że mam już ich wystarczającą ilość, wciąż mi mało i pragnę więcej! Póki nic nie stanie mi na przeszkodzie i tego typu „chomikowanie” będzie przynosiło mi szczęście, to na pewno nie poprzestanę. Poza tym, pędzli nigdy zbyt wiele, nieprawdaż? :D 

ZESTAW PĘDZLI -> KUPISZ TUTAJ-KLIK!

Tym razem skusiłam się na błysk i elegancję, która prócz fantastycznego wyglądu zewnętrznego oferuje również bardzo komfortowe użytkowanie!
Muszę przyznać, iż są to jedne z najbardziej miękkich pędzli syntetycznych w mojej kolekcji – wykonywanie nimi wizażu to czysta przyjemność. Zachwycać mogę się też ich owalnymi i dosyć uniwersalnymi kształtami, gwarantującymi nam wiele możliwości wykorzystania. 

PĘDZLE DO OCZU -> DOSTĘPNE TUTAJ-KLIK!

Z racji, iż w makijażu i oko ma znaczenie niezbędny jest mi także zestaw „puszków” do powiek!
Tutaj zdobienie nie zachwyca tak bardzo, jak w przypadku wyżej prezentowanych akcesoriów, jednak nie da się ukryć, iż jest ono tylko dodatkiem – najistotniejszą rolę odgrywa jakość, której w tym przypadku nie mogę mieć nic do zarzucenia! :)

PRODUKT MOŻESZ ZAKUPIĆ TU-KLIK!

Kolejną urodową nowością jest dla mnie „Brushegg!”, czyli niepozorne jajeczko przeznaczone do czyszczenia pędzli. Jego kompaktowość oraz skuteczność jest niebywała – jeżeli w Waszych kosmetyczkach znajduje się wiele pędzli, nie ma się nad czym zastanawiać, „Brushegg!” stanowi dla Was must-have.
Wierzcie mi na słowo, że takiego „pomocnika” w utrzymywaniu higieny akcesoriów makijażowych nic nie przebije! 

TRIO GĄBECZEK -> KUPISZ TUTAJ-KLIK!

Gąbeczki do wizażu, inaczej zwane „beauty blenderami” już jakiś czas temu zauroczyły kosmetykoholiczki i zmieniły wymiar wizażu. By znaleźć tego uzasadnienie, nie trzeba długo szukać – aplikują kosmetyki w sposób, który jest najbardziej zbliżony do naturalnego. Ponadto są bardzo precyzyjne i w ekspresowym tempie rozprowadzają wszelkie kremowe produkty na powierzchni skóry.

SZTUCZNE RZĘSY -> DOSTĘPNE TU-KLIK!

Jak przystało na osobę interesującą się wszystkimi kosmetycznymi tematami, zdecydowałam się na zakup pierwszych par sztucznych rzęs na pasku!
Model, który wybrałam to linia gęstych i podkręconych rzęs… co więcej miękkich i plastycznych, wprost porównywalnych do naturalnych. Szczerze mówiąc jestem nimi zachwycona i już nie mogę się doczekać „pierwszego noszenia”. Jak myślicie, efekt „kociego oka” gwarantowany? :)) 

ZAKUPÓW DOKONAŁAM W STACJONARNEJ DROGERII "SuperPharm".

Na sam koniec trochę „kolorówki” z mojej ulubionej drogeryjnej marki – najkrócej pisząc: absolutnie zachwalam i polecam!
Korzystając z licznych promocji mających miejsce na przełomie teraźniejszego miesiąca, uzupełniłam kosmetyczkę powracając do sprawdzonych już wcześniej produktów, niżej mam dla Was minimalistyczne recenzje na temat poszczególnych z nich:

  • „L’Oreal, True Match” – bardzo uniwersalny podkład dopasowujący się do kolorytu naszej cery. Świetnie zakrywa niedoskonałości oraz optycznie wyrównuje fakturę skóry. Dzięki obecnym w swojej formule drobinkom, lekko rozświetla twarz nadając jej zdrowego blasku.
  • „L’Oreal, True Match Concealer” – niewyczuwalny na cerze korektor o bardzo przyzwoitym kryciu. Moim zdaniem nada się do zakamuflowania drobnych przebarwień, ukrycia zasinień pod oczyma, a także rozświetlanie wybranych partii twarzy.
  • „L’Oreal, Glam Bronze Duo” – znakomity duet do konturowania twarzy o satynowym wykończeniu. Zaaplikowany na przypudrowaną wcześniej skórę trzyma się aż do momentu demakijażu.