sobota, 16 stycznia 2016

MY HAIR CARE


Raz na jakiś czas zadajecie mi  pytania dotyczące moich włosów – najczęściej pytacie o pielęgnacje, bądź rodzaj ich stylizacji z danej sesji. Bardzo mi miło, gdy ktoś z Was stwierdza, iż wyglądają one zdrowo i nienagannie. Warto, jednak pamiętać, iż ideałów nie ma, a wierzcie mi, że to co mam na głowie już od dłuższego czasu jest moją największą zmorą!
Jeżeli ciekawi Was dlaczego tak uważam zapraszam do dalszej lektury – oczywiście możecie również przeskoczyć od razu do samych produktów jakimi pielęgnuje włosy (mimo wszystko nie polecam tej opcji, ponieważ niżej wymieniam kilka istotnych faktów, o których warto wiedzieć) ;))

Wielkim atutem jest to, iż genetycznie odziedziczyłam grube, gęste i ciemne pasma. Niestety bardzo ciężko o nie zadbać! Niezmiernie się puszą, z natury są raczej suche i bardzo uwrażliwione. Zupełnie się uskarżając nadmienię też o tym, że mają ogromną tendencje do rozdwojonych końcówek – sam fryzjer stwierdził, że to typ bardzo wymagających włosów, potrzebujących więcej poświęcenia. 
Jak wszystko w świecie mają one fazy lepsze i gorsze. Potrafią się prezentować naprawdę niczego sobie, bądź po prostu fatalnie. Ich wrogiem są między innymi zimowy mróz, letni ukrop, deszcz i wilgoć w powietrzu – wyjątkowo niekorzystnie reagują na te czynniki i odbija się to na ich kondycji.
Kierując się założeniem, że z naturą nie należy walczyć, staram się dbać o nie, jak potrafię i tak dobierać wszelkie kosmetyki, by odpowiadały ich potrzebom i pomagały w regenerowaniu uszkodzeń i problemów. UWAGA! Nie jestem typową „włosomaniaczką” i moja wiedza z tego tematu nie jest zbyt rozbudowana. Przekłada się to na pielęgnacje, która raczej zalicza się do zredukowanej. 

** Z racji, iż nie jestem specjalistą od fryzur, proszę odbierzcie wpis z przymrużeniem oka i sugerujcie (nie kierujcie!) się moimi spostrzeżeniami. Nie zapominajcie, że każdy włos jest inny. **


Punktem wejścia jest szampon i odżywka. U mnie dobrze sprawuje się zestaw „ELSEVE, Magiczna Moc Olejków” od firmy „L’Oreal”. To kosmetyki, których celem jest odżywienie oraz nadanie blasku i gładkości. Z tych też zadań w pełni się wywiązują. Ich płynna konsystencja wyjątkowo polubiła się z moją skórą głowy i włosami, tworząc zgrabny, zgrany duet.
Szampon nawilża i oczyszcza, a odżywka subordynuje – w efekcie moje włosy są błyszczące i w miarę leiste w dotyku. To połączenie jest dla mnie wprost niezastąpione.


By wspomagać kondycję włosów stosuję maski. Staram się nakładać je regularnie w pewnych odstępach czasu – tak aby wspomagały wewnętrzną strukturę.
Absolutnym numerem jeden wśród tego typu artykułów jest dla mnie „KALLOS, Banana”. Za każdym razem włosy po jej zastosowaniu odradzają się na nowo! Zawarty w jej składzie wyciąg z banana i kompleks multiwitamin sprawiają, że fryzura staje się wygładzona, aksamitna, lśniąca i lekka. Dodatkowym atutem jest to, iż maska wchłania się i stanowi niewidoczną powłokę chroniącą przed zewnętrznymi czynnikami.
„AVON Advance Techniques, Moroccan Argan Oil” to z kolei kosmetyk bogaty w arganowy olejek, odpowiedni dla każdego typu włosów. Używam tej maski na zmianę z wymienioną wyżej – uzyskuję dzięki niej podobny efekt, jednak muszę przyznać, iż ta zespala ze sobą wszystkie włosy kreując efekt błyszczącej i dorodnej tafli koloru. Przy czym wspaniale, nieco orientalnie pachnie! 


Od niedawna moją codzienną pielęgnację wspomagają również olejki. Zdecydowałam się na ich aplikacje w celu uniknięcia niszczenia się włosów na skutek wierzchnich bodźców z jakimi muszą sobie radzić – i owszem, był to słuszny wybór.
Najczęściej sięgam po zupełnie nieobciążający eliksir odbudowujący „ELSEVE, Magiczna Moc Olejków” w wersji z fioletową nakrętką. Ten niezwykle ciekły i delikatny olejek to moje odkrycie wszech czasów. Jego użytkowanie gwarantuje jedwabistość i miękkość. Dodatkowo działa ochronnie względem końcówek i ułatwia rozczesywanie. Jest moim ideałem także jeśli chodzi o termoochronę przed stylizowaniem fryzury na gorąco – izoluje nieprzyjemne skutki działania ciepłego powietrza oraz bardzo upraszcza samo układanie.
Gęstszym i regularniejszym w konsystencji olejkiem jest „Joanna, Argan Oil”, jedwabisty eliksir z olejkiem arganowym. Sięgam po niego w chwili, gdy moje włosy dopadają cięższe momenty, ponieważ kosmetyk silnie je reperuje. Cenię go za to, że podobnie, jak poprzednik działa na tych samych płaszczyznach – ponadto wydaję mi się, że posiadając impasową formułę silniej nawilża. Zależnie od zamysłu nakładam go na całą długość, bądź same końce. Olejek  nie przetłuszcza, ani nie przeciąża włosów. 


Zaś tak w pełnej krasie prezentuje się mój skuteczny, niewielkich rozmiarów „team” do rozpieszczania włosów :)

Wszystkie z wymienionych przeze mnie kosmetyków uważam za wartościowe i godne polecenia. Wydaję mi się, iż w szczególny sposób sprawdzić powinny się u wszystkich posiadaczek włosów podobnych do moich, czyli wysokoporowatych i niesfornych – z tego też powodu wyjątkowo polecam je właśnie tym dziewczynom.

Standardowo, w razie wątpliwości zachęcam Was do kontaktu ze mną poprzez pozostawienie komentarza pod wpisem! 

23 komentarze :

  1. Great review, dear :D
    My mother use L'Oreal products and she love this brand :D

    I'm following you via GFC. Can you follow me back? <3

    NEW TREND ALERT POST | NIKE CORTEZ
    InstagramFacebook Oficial PageMiguel Gouveia / Blog Pieces Of Me :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam włosy grube i ciemne, jednak u mnie one się nie piszą i nie są suche. Jedyne co to rozdwajają mi się końcówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię odżywki z Kallosa szczególnie czekoladową :) Natomiast maska do włosów z Avonu tak średnio się u mnie sprawdziła :/ piękne tło :) P.S. Co to za tło? (jeśli mogę wiedzieć?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie żaden sekret, pewnie, że możesz wiedzieć! :)
      Za tło posłużyła mi sztuczna skóra owcza z "IKEA" - od dawna na nią polowałam, właśnie dlatego, iż moim zdaniem perfekcyjnie sprawdza się jako amatorski, zdjęciowy rekwizyt :D

      Usuń
  4. Bardzo przydatny post!! Pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajny post, pielęgnacja włosów to naprawdę ciężkie wyzwanie.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz piękne włosy, Kallosy też stosuję, zmieniłabym tylko szczotkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. OOo cieszę się, że trafiłam na Twoj post, bo moje wlosy mszczą się na mnie za te wszystkie lata eksperymentowania na nich, więc teraz chwytam się wszystkiego, by doprowadzić je do "normalności" :/ są suche na końcach- okropnie, przez to też ciężko mi się je rozczesuje :/
    wlasnie szukam jakiejś dobrej maski- więc skoro zachwycasz tą, to moje i ja jej wypróbuję - moje wlosy pownie będą mi wdzięczne:) hehe gdzie tą maskę kallos można kupić i za ile ? :)

    I powiedz mi jeszcze, bo widzę, że na gorze jedna z dziewczyn pytała się o "tło" zdjęć... to jest jakiś koc, czy narzutka na łóżko ? bo poszukuję właśnie takiej włochatej, kremowej narzuty - Twoja bardzo mi się spodobała :) :)

    pozdrawiam :)
    Daria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie Cię rozumiem, ponieważ moje włosy po większym stylizowaniu również trzeba dłużej doprowadzać do porządku. Trzymam, jednak kciuki za to byś podobnie, jak ja wgrała z nimi walkę i w miarę je ujarzmiła :))

      Jeśli chodzi o maskę, to z tego co mi wiadomo nie tylko ja ją kocham - także chyba naprawdę warto jej wypróbować!
      Osobiście zakupiłam ją w drogerii "Hebe", tam litr tego kosmetyku kosztuje coś około 15 złotych. W razie, gdyby w Twoim mieście nie było tej drogerii, polecam zajrzeć na Allegro - tam też są w sprzedaży produkty firmy "KALLOS" :D

      Co do tła - to jest to taka średnich rozmiarów narzutka na kawałek kanapy, bądź ulubiony fotel. Choć równie dobrze swoje zastosowanie znajdzie jako uroczy, włochaty dywanik. Jest cudownie puchata, miękka i ma w miarę długi włos - jak dla mnie perfekcyjny produkt ;))
      Kupisz ją w "IKEA", to dosyć popularny element z ich asortymentu (występuje w dwóch wersjach: sztucznej i prawdziwej owczej skóry). Tutaj zostawiam Ci link do tej, którą posiadam ja -> LINK.

      Mam nadzieję, że udało mi się pomóc. W razie czego pisz śmiało, a odpowiem!
      Również pozdrawiam! ♥

      Usuń
  8. Ja od zawsze chciałam mieć gęste i grube włosy, ale jakoś nie było mi to dane ;(
    Kallosa jeszcze nie miałam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja również jestem wielką fanką tej odżywki z L'Oreala ;)

    http://dominikaexpanse.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Kallosy uwielbiam. :D Pięknie pachną.

    OdpowiedzUsuń
  11. Zazdroszczę ci grubych włosów :)
    Ja sama mam cienkie i łamiące się włosy, więc chętnie skorzystam z porad.
    Pozdrawiam.

    Hopefulness Blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też mam grube włosy, też mają swoje humorki niestety.

    OdpowiedzUsuń
  13. O, ja także posiadam grube włosy i do tego kręcone z natury - jak o nie odpowiednio nie zadbam i się przesuszą to będę miała na głowie siano.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakim sposobem określiłaś porowatość swoich włosów? :)
    Słyszałam, że przy dobieraniu odpowiedniej pielęgnacji jej określenie jest niezbędne i ma spore znaczenie. Niestety sama nie wiem, jak powinno się to robić :/
    Myślę się, że rodzaj moich włosów jest podobny do Twoich, ponieważ borykam się z podobnymi problemami, pomimo braku układania fryzur przy użyciu gorąca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę czytałam na temat porowatości włosów i wykonałam na sobie kilka prostych czynności, dzięki którym łatwiej było mi poznać ich rodzaj i wewnętrzną budowę.
      Zaś główne czynniki składające się na ów cechę to na pewno: sprawa długości schnięcia włosów po umyciu, podatności na puszenie się, naturalna objętość oraz stosowane zabiegi (termiczne i chemiczne).
      Jeżeli bardzo zależy Ci na trafnym określeniu porowatości, radzę wpisać w wyszukiwarkę frazę typu "test na porowatość włosów" - to powinno rozwiać Twoje wątpliwości i raz na zawsze zakończyć kłopoty z doborem kosmetyków :)

      Usuń
  15. Również koniecznością jest dla mnie szampon, odżywka i maski, olejków jednak nie stosuję.

    OdpowiedzUsuń
  16. masz piękne włosy
    widac ta pielegnacja im służy

    OdpowiedzUsuń
  17. Maski z Kallosa mamy, Cherry i Milk - jesteśmy w trakcie ich testowania. Jak na razie jesteśmy bardzo zadowolone! Na Banana też polujemy, ale to za jakiś czas :) I faktycznie, piękne to tło masz. Pozdrawiamy!:*

    www.linailia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

** Dziękuję za każdy komentarz! :) **