piątek, 25 marca 2016

DREAMED-OF LASHES | TEST SERUM „LashVolution” #2

Witajcie Kochani!
Pierwszy dzień wiosny już za nami, więc zgodnie z moimi wszelkimi obietnicami, ruszamy z regularną aktywnością na „stylstynce”. Nie patrząc w tył i nie zważając na stracony czas, idziemy dalej! :) Marzec był dla mnie wyjątkowo feralnym miesiącem, zasobnym w zdrowotne problemy, które skutecznie uniemożliwiły mi kontakt z Wami – na całe szczęście, teraz, gdy już wszystko za mną, mogę powrócić i nadrobić wszystkie stracone chwile. 
Na początek serwuję Wam aktualizację mojej kuracji serum do rzęs „LashVolution” – jeżeli nie wiecie o czym mowa, bądź nie pamiętacie, tego co przekazywałam na starcie stosowania tego produktu, zapraszam do poprzedniej części postu LINK-TUTAJ. Zważając na Wasze zainteresowanie obecne przy pierwszym wpisie z tej serii jestem pewna, że są tutaj Panie niecierpliwie czekające na tę kontynuację. Czy mam rację? ;))


Aktualnie, bez problemu mogę stwierdzić, iż moje rzęsy są rzeczywiście dłuższe! Ponadto za sprawą co rusz wyrastających nowych włosków, widocznie zagęściła się także oprawa moich oczu. Wbrew wszelkim pozorom, zgodnie z obietnicą jaką dał producent, zyskały one również na barwie. Są teraz wydłużone i nieco ciemniejsze niż wcześniej. 

Ja jestem doprawdy mile zaskoczona, choć nie do końca zszokowana. Trzymam kciuki za to, by kuracja nadal wiodła się pozytywnie… i bardziej zaskakująco! :)

Zachęcam Was do tego byście same oceniły efekty na podstawie poniższych zdjęć – przedstawiają one stan moich rzęs po czterech tygodniach od rozpoczęcia kuracji. Wydaję mi się, że jak na tak niedługi okres czasu, wyniki są zadowalające.