niedziela, 2 lipca 2017

NEW IN #6 | COSMETICS AND JEWELRY

Cześć Wam!
Od ostatniego wpisu z serii „NEW IN” minął już ponad rok. Nie da się ukryć, że niechcący udało mi się konkretnie zaniedbać tę kwestię. Każdy błąd da się jednak naprawić! Zwracając zaś uwagę na fakt, iż na przełomie ostatnich kilku tygodni (a może nawet i miesięcy!) udało mi się zgromadzić garść intrygujących i wartych polecenia rzeczy – chciałabym zachęcić Was do lektury wpisu o moich „świeżych” kosmetykach oraz biżuterii. Kto ciekaw? ;) 

Mam nadzieję, że taka tematyka będzie dla Was idealna na zwieńczenie pierwszego, lipcowego weekendu! 
Miłego czytania! 


W piątej części postu z sekcji „NEW IN” (znajdziecie go TUTAJ), skupiłam się między innymi na etymologii, a dokładniej znaczeniu słowa kolekcjoner. Naturalnie, nie było to przypadkowe działanie z mojej strony – wykorzystałam taką formę, gdyż chciałam Wam się przyznać do jednej z moich największych słabości. Wielkiej miłości do gromadzenia pędzli w swojej kosmetyczce :D 
Po dłuższej przerwie od zakupów tych kosmetycznych akcesoriów, pozwoliłam sobie na drobny wyjątek, dzięki któremu stałam się szczęśliwą posiadaczką trio od „Real Techniques”. Ten z Was, kto uważnie mnie śledzi – wie, że jest to moja ulubiona marka. Co za tym idzie, kiedy tylko dowiedziałam się o istnieniu zestawu „Sculpting Set”… chciałam go mieć! 

ZESTAW PĘDZLI -> DOSTĘPNY TUTAJ-KLIK!

Włosie tych pędzli jest w mojej opinii idealnie wyprofilowane. Sprawia, że konturowanie twarzy staje się przyjemnością, z którą mam ochotę bawić się bez końca! Kolejnym atutem są ekskluzywnie prezentujące się metaliczne skuwki w odcieniu różu, a także samowystarczalność kompletu. 
Bez zastanowienia mogę stwierdzić, iż był to zakup, którego żałować nie mogę.


Liczne promocje pojawiające się w stacjonarnych drogeriach, pokusiły mnie o zakup podkładu, korektora oraz pudru – a więc podstawy każdego kobiecego makijażu. Mimo, że posiadam swoich sprawdzonych ulubieńców w tej kategorii, żądza przerosła zdrowy rozsądek! 
Aby krótko przedstawić Wam moje wrażenia związane z użytkowaniem tych produktów, przygotowałam niedługie recenzje na temat każdego z nich.

ZAKUPÓW DOKONAŁAM W STACJONARNEJ DROGERII "Rossmann" oraz "INGLOT".

  • „Maybelline, FIT me – Matte&Poreless”bardzo płynny fluid o naturalnym wykończeniu, nadający efekt soft focus. Skradł moje serce swoją matującą formułą, która przy okazji wyrównuje fakturę skóry. Osobiście uwielbiam używać go do zdjęć, ponieważ zachowuje się jak konkurencyjne kosmetyki wysokiej jakości.  
  • „INGLOT, Korektor pod oczy”niesamowicie lekki i nieobciążający delikatnej skóry, korektor o średnim stopniu krycia i matowym wykończeniu. Sprawdzi się jako codzienny kamuflaż zmęczenia wokół powiek lub rozjaśnienia strategicznych partii twarzy. W mojej opinii jego największym atutem jest obecność żółtego pigmentu, który działa neutralizująco w połączeniu z przebarwieniami cery
  • „WIBO, Banana Loose Powder”najkrócej ujmując: bezkonkurencyjny puder. Pozwala skorygować odcień skóry i nadaje jej zdrowego blasku. Moim zdaniem doskonale posłuży jako puder do: utrwalania korektora pod oczyma, konturowania twarzy jasnym odcieniem, czy też zastosowania tzw. metody „bakingu”. Co ważne, jest to produkt bardzo wydajny. 


Kolejne moje nabytki, to kolejna moja predylekcja :) Otóż w mojej makijażowej kolekcji, prócz nieprzyzwoitej liczby pędzli znajdziecie również sporo płynnych, matowych pomadek. Świat już jakiś czas temu oszalał na ich punkcie – ja zaś nie mogę się temu sprzeciwiać, bo ten trend trafia do mnie w całości! Zresztą nic nie nadaje takiego charakteru naszemu wizażowi, jak właśnie odpowiednio dobrany kolor na ustach. Sądzę, że większość z Was się ze mną zgodzi, prawda? 

Pomadkoholiczki, a może wielbicielki matowych ust, łączmy się! :D

W dzisiejszym wpisie mam przyjemność zaprezentować Wam „dzieci” dwóch amerykańskich marek – „Dose Of Colors” oraz „LASplash”. Obie firmy produkują w pełni matowe, trwałe, wodoodporne i wysoce napigmentowane pomadki. Warto także wspomnieć, iż ich wyroby nie są testowane na zwierzętach, a „Dose Of Colors” jest dystrybutorem 100% wegańskich kosmetyków.

SZMINKI -> DOSTĘPNE TU-KLIK!

  • „Dose Of Colors, Matte Liquid Lipstick”jedyne w swoim rodzaju szminki, które gwarantują estetyczny efekt trzymający się cały dzień. Charakteryzują się przede wszystkim zastygającą, ale przyjemną i nie wysuszającą ust formułą. A wśród konkurencji wyróżnia je to, iż absolutnie się nie transferują w czasie noszenia. Szczerze mówiąc, w przyszłości mam zamiar powiększać ich kolekcję! 
  • „LASplash, VelvetMATTE”trwałe i zastygające, jednak nie na cały dzień. Po jedzeniu zaczynają znikać z konturu ust, poczynając od ich wewnętrznej strony. Dodatkowo, osobiście czuję je na swoich wargach i niejednokrotnie potrafią się one odcisnąć (np. na szklance). Nie zostaną one moimi ulubionymi produktami do ust, ale wybaczam im to ze względu na świetną kolorystykę. 


Pewien czas temu przechodziłam ciężki okres #BadLashesDay. Wydawało mi się, że moim rzęsom nie jest w stanie pomóc nic. Patrzyłam w lusterko i dostrzegałam krótkie, rzadkie i cienkie włoski. Nakłoniło mnie to do przetestowania kilku tuszy do rzęs. Nim zapoznacie się z moją opinią na ich temat, chciałabym Wam przekazać, iż aktualnie akceptuje moje rzęsy i „żyje z nimi w zgodzie” – jedynie czasem zdarza się nam dzień z rzędu #BadMascaraDay ;)

ZAKUPÓW DOKONAŁAM STACJONARNIE W DROGERIACH: "Rossmann" i "Douglas".

  • „Max Factor, 2000 Calorie”z tym kosmetykiem łączy mnie szczególna więź, ponieważ był to pierwszy drogeryjny tusz, po który sięgnęłam kilka lat temu, zaczynając przygodę z makijażem. Cieszę się, że kupiłam go raz jeszcze. To mój HIT! Z żadną inną mascarą nie lubię się tak, jak z tą. Posiada ona gęstą szczoteczkę z tradycyjnymi włoskami, która już przy pierwszym pociągnięciu w zadowalającym stopniu wydłuża, rozdziela i pogrubia rzęsy. Ja nie oczekuję niczego więcej i jedna warstwa tego tuszu w pełni mnie satysfakcjonuje! :)
  • „COLLISTAR, Mascara Infinito”bardzo słynny i ceniony kosmetyk włoskiego producenta. Dla wielu bestseller, jeśli chodzi o tusze do rzęs. Moim zdaniem nieprzeciętny. Efekt jaki możemy nim uzyskać jest onieśmielający, ale jego największą wadą jest drobna silikonowa szczoteczka, nabierająca zbyt dużą ilość bardzo szybko zastygającego tuszu. Praca z tym kosmetykiem nie jest łatwa – wymaga wypracowania odpowiedniego sposobu użytkowania, co za tym idzie jest uciążliwa. Jednego dnia dzięki „Infinito” osiągam efekt wow, drugiego pajęczych nóżek. 
  • „Lancôme, Hypnôse Volume”na samym początku muszę Wam zdradzić, że w przypadku tego produktu, nazwa mówi sama za siebie. Kilka pociągnięć po rzęsach i spojrzenie staje się hipnotyzujące za sprawą perfekcyjnego wachlarza nad naszymi źrenicami. Duży wpływ na to, z pewnością ma klasyczna, bujna szczoteczka, która dociera do każdego włoska. Działanie tego tuszu mogę porównać do „Max Facotr’a”, ale: ten lepiej radzi sobie z podkręceniem rzęs i nabiera nieco więcej mascary. Jego aplikacja jest dla mnie bajką! :)


Na koniec zostawiłam najbardziej ujmującą nowość. Zestaw srebrnej biżuterii od „SOUFEEL” (sklep internetowy TUTAJ).

Bez dwóch zdań są to świecidełka niepodważalnej jakości, o czym świadczy próba srebra 925 – to dla mnie istotny fakt, gdyż chcę aby moje dodatki służyły mi przez długie lata. Skupiając się na naszyjniku i kolczykach, postanowiłam dobrać komplet z kształtem księżyca i gwiazdki, które wypełnione są cyrkoniami. Uważam, że takie subtelne ornamenty mają charakter ponadczasowy i mogą służyć nam zarówno na co dzień, jak i od okazji. W kwestii pierścionka również starałam się zachować biżuteryjny minimalizm. Zależało mi na ozdobie, które nie będzie się rzucać w oczy, a mimo to doda szyku i będzie zawierać szlachetne kamienie. 

BIŻUTERIA -> KUPISZ TUTAJ-KLIK!
** Decydując się na zakupy koniecznie skorzystajcie z RABATU, który dla Was mam! 
Kod SHS10 upoważnia Was do wykorzystania 10% zniżki od jakichkolwiek produktów! **

59 komentarzy :

  1. Pędzle świetnie się prezentują, właśnie jestem na etapie szukania odpowiednich, chyba się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta biżuteria...mega piękna :) Bardzo mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne pędzle :) ja aktualnie czekam na moje pędzlowe zamówienie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio jak byłam w TK Maxx to widziałam ten zestaw pędzli w sumie to miałam kupować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba było! Jestem pewna, że nie żałowałabyś tego zakupu! :)

      Usuń
  5. Kochana to trio od Real Techniques tak opisałaś, że chętnie bym sama wypróbowała!!:)
    Mogłabyś zrobić wpis o zastosowaniu poszczególnych pędzli? Który do czego służy,..ja tego nigdy nie ogarniam:((

    www.justcleo.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Claudia, to GENIALNY pomysł! Dziękuję, że mi go podsunęłaś :)
      Postaram się, by taka publikacja pojawiła się jeszcze w tym miesiącu, więc 'stay tuned'!

      Usuń
  6. Interesting post my dear, thank you for sharing :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Również lubię 2000 Calorie ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne zakupy:) Przepiękna biżuteria :)
    Już od dawna wzdycham do tych pomadek DOSE, a także chodzi za mną puder Banana, ale jakoś rzadko kiedy jestem w Rossmanie, więc nie mogę się na niego natknąć;)
    www.evelinebison.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, jeśli tylko będziesz miała okazję to wyposaż się zarówno w te szminki, jak i puder. Gwarantuję Ci pełne zadowolenie! :)

      Usuń
  9. Płynne szminki Dose Of Colors kuszą mnie od dłuższego czasu, czytałam na ich temat sporo pozytywnych opinii, a sam wybór kolorystyczny bardzo mi odpowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One są niezastąpione i jedyne w swoim rodzaju - osobiście je kocham ♥
      Kwestia kolorów to zaś kwestia "och, ach...", także zachwytów nie ma końca :D

      Usuń
  10. Love your post dear ♥
    If you want check out my blog.I write about fashion,beauty and lifestyle . Maybe we can follow each other and we can be great blogger friends !

    http://herecomesajla.blogspot.ba/

    OdpowiedzUsuń
  11. zakochana jestem w biżuterii Soufeel <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Kurde.. zazdroszcze Ci tych szminek i pędzli! Super są :)

    sensiblees.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. Pędzelki są po prosty rewelacyjne :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Jej jak ja teraz uwielbiam taką delikatną biżuterię!!! :)
    Pędzle mega ładne ;)

    Czasami fajnie opanować takie preparaty chociażby dla jednego złamanego pazurka :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam tusz 2000 Calorie!! Zdecydowanie mój ulubieniec :D i też jestem pomadkoholiczką, wiec wiadomo, że te produkty z całego zestawienia zainteresowały mnie najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Te matowe pomadki wyglądają naprawdę genialnie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. miałam ten tusz z Collistar i niestety nie zachwycił mnie ten akurat ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy może tak samo jak ja nie potrafiłaś się z nim "dogadać" w czasie codziennej aplikacji? :)

      Usuń
  18. Bardzo fajne produkty, te matowe szminki prezentują się ciekawie :-)

    OdpowiedzUsuń
  19. ach te pomadeczki bym przygarneła do serduszka;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piękna, delikatna biżuteria ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne pędzle, uwielbiam gdy coś jest dobrej jakości a przy tym cieszy oko swoim wyglądem :) biżuteria też bardzo ładna, szczególnie ten naszyjnik. Niestety ze względu na kilkumiesięcznego brzdąca musiałam całkowicie zrezygnować z noszenia kolczyków czy łańcuszków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zapewne kwestia czasu i wkrótce przypomnisz sobie ile przyjemności potrafi dostarczyć noszenie biżuterii :D

      Usuń
  22. Te matowe pomadki bardzo mnie zaciekawiły (zwłaszcza, że nie były testowane na zwierzętach) :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie - to istotny fakt! Choć w Polsce od 2013r. obowiązuje ustawa dotycząca zakazu dystrybucji kosmetyków testowanych na zwierzętach na terenie całego kraju :)

      Usuń
  23. Cudowne rzeczy, pędzle wyglądają na bardzo solidne:)

    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  24. szczęściaro! :D udało Ci się kupić ten bananowy puder od Wibo, na który ja bezowocnie poluję :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, gdyby nie "znajomości", to pewnie nie znalazłby się w mojej kosmetycznej kolekcji. Przepustką do niego była uprzejmość bliskiej mi osoby, która wiedziała, jak mi go bezproblemowo zapewnić :)
      Życzę Ci powodzenia w polowaniu! Oby niebawem puder stał się Twój!

      Usuń
  25. Również kocham mat na ustach! Śliczna, taka delikatna biżuteria. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Wow dear, post is great and photos are amazing, I'm in love :)
    I'm following you now #535, how about to follow me back, I would be glad,and we can become good blog friends? <3

    limitededitionlady.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Te pędzle wyglądają bardzo ładnie :D Szminki mnie bardzo zainteresowały!

    OdpowiedzUsuń
  28. Lancôme, Hypnôse Volume - jeden z tych ponadczasowych.

    OdpowiedzUsuń
  29. Ach, chciałabym te pędzle! Są naprawdę urocze!

    Życzę miłego wieczoru! :*
    www.diane-fashion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. Fajnie prezentują się pędzle ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo fajne pędzle, a ta biżuteria piękna!:)

    OdpowiedzUsuń
  32. pędzle wyglądają cudownie 😍😍 sama też je uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  33. planuję kupić ten sypki puder z wibo :D
    Pozdrawiam
    wojciechowska-olaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Ten bananowy puder mnie już dawno kusi:)

    buziaki:*
    WWW.KARYN.PL || FACEBOOK || INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  35. Pomadki do mnie krzyczą "chcesz mnie!"

    OdpowiedzUsuń
  36. Biżuteria przepiękna, zazdroszczę <3

    OdpowiedzUsuń
  37. Ładnie się prezentują te pędzle.
    Uwielbiam pomadki - chyba każde ;p

    OdpowiedzUsuń
  38. Wszystko wygląda bardzo ciekawie, pędzelki cudowne:)

    sandziv.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  39. Przygarnęłabym nowe pędzle. Tych nigdy za dużo :)

    OdpowiedzUsuń

** Dziękuję za każdy komentarz! :) **